Kilkaset kostek mydła leży w lesie. Miało powstać z ludzkiego tłuszczu

Kilkaset kostek niemieckiego mydła R.I.F, które – według powielanych po wojnie pogłosek – miało być wytapiane z ludzkiego tłuszczu. Na takie znalezisko natknęła się ekipa popularnego kanału YouTube „History Hiking” w lesie pod Czeremchą na Podlasiu, gdzie wcześniej znajdowały się niemieckie magazyny.

Kostki sygnowane oznaczeniem „R.I.F” i numerami serii leżą na dwóch, porośniętych mchem kopcach. Przedmioty są bardzo dobrze zachowane, prawdopodobnie stwardniały pod wpływem zewnętrznych czynników.

– Kostki przetrwały w nienaruszonym stanie prawie 80 lat. Z relacji okolicznych mieszkańców wynika, że podczas wojny znajdowały się w tym miejscu magazyny Wehrmachtu, które spłonęły. Kostki mydła miały stwardnieć pod wpływem wysokiej temperatury, ale nie jesteśmy w stanie zweryfikować tej teorii – mówi Maciej Regewicz, prowadzący kanał „History Hiking”.

W lesie pod Czeremchą już wcześniej znajdowano kostki mydła R.I.F. W 2007 roku anonimowy sprzedawca wystawił znalezioną tam kostkę mydła na aukcji internetowej za ok. 50 złotych. Oferta wywołała falę oburzenia. Według krążących po II wojnie światowej pogłosek, mydło wytapiano z tłuszczu więźniów obozów koncentracyjnych, a skrót „R.I.F” miał rzekomo znaczyć „Rein Jüdisches Fett” (niem. „Czysty Żydowski Tłuszcz”).

– W rzeczywistości „R.I.F” to skrót od słów „Reichsstelle für Industrialle Fettversorgung” co oznaczało ośrodek zaopatrzeniowy Rzeszy – tłumaczy Regewicz. – Zła sława mydła wzięła się od skojarzenia z pseudomedycznymi eksperymentami profesora Spannera – dodaje.

Rudolf Spanner

Rudolf Spanner

Prace profesora Rudolfa Spannera, członka NSDAP i lekarza pracującego w Instytucie Anatomii Akademii Medycznej w Gdańsku, jako jedna z pierwszych nagłośniła Zofia Nałkowska w „Medialionach.” Istotnie, jak potwierdziło m.in. śledztwo Instytutu Pamięci Narodowej, w laboratorium prof. Spannera produkowano z ludzkich zwłok mydło nadające się do mycia i prania.

„W lutym 1944 r. profesor Spanner dał mi receptę na wyrób mydła z ludzkiego tłuszczu” – zeznawał przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze Zygmunt Mazur, pomocnik-laborant w Gdańskim Instytucie Medycznym. „Wedle tej recepty należało zmieszać 5 kg ludzkiego tłuszczu z 10 litrami wody i 400 do 1000 gramów sody kaustycznej. Tę mieszaninę gotowało się przez dwie do trzech godzin, po czym pozwalało się jej ostygnąć” – czytamy.

Wbrew jednak obiegowej opinii, przerażający proceder nie odbywał się na masową skalę w niemieckich obozach koncentracyjnych.

– IPN udowodnił, że nie działała tam fabryka mydła z ludzkiego tłuszczu, a działalność prof. Spannera polegała przede wszystkim na produkcji tak zwanych preparatów kostnych ze zwłok – mówi Tomasz Bonek, reporter i dokumentalista, autor książki „Ludzie na mydło: Mit, w który uwierzyliśmy”. – Na dziedzińcu dzisiejszego Uniwersytetu Medycznego w Gdańsku do dzisiaj stoi mały, ceglany budynek z kominem. Była to maceratornia, w której prof. Spanner i jego ekipa próbował przerabiać zwłoki ludzkie na preparaty kostne – dodaje.

W 2004 roku Instytut Pamięci Narodowej pobrał także próbki kostek mydła znalezionych pod Czeremchą i przekazał je do badań chemicznych, które nie wykazały nic podejrzanego. Także ekspertyzy Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie potwierdziły, że mydło z napisem „R.I.F” nie było produkowane z tłuszczu ludzkiego.

Reportaż o produkcji mydła z ludzi oraz odkryciu kostek mydła R.I.F na Podlasiu można obejrzeć na kanale History Hiking:

Źródło: Materiały Prasowe

Opublikuj swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*