Armia Czerwona na polskim „Dzikim Zachodzie” na przykładzie Ziemi Jeleniogórskiej

Tzw. Ziemie Odzyskane w oczach polskich osadników jawiły się niczym legendarny Dziki Zachód. W pewnym stopniu przyczyniła się do tego zwycięska Armia Sowiecka, przy czym jej obecność kojarzona jest zazwyczaj z pierwszym, „trofiejnym” etapem, podczas gdy drugi z okresów – zwłaszcza dla nowych, polskich włodarzy – przybrał zgoła zaskakujący i powszechnie dotąd niewiele znany obrót.

Zarówno miasto Jelenia Góra, jak i powiat zostały wyzwolone przez oddziały Armii Czerwonej prawie bez walki. 8 maja na opustoszałych strachem ulicach miasta, późnym wieczorem pojawiły się pierwsze, motocyklowe patrole żołnierzy radzieckich. Nazajutrz, po krótkiej wymianie ognia z niewielkim oddziałem SS, cała Jelenia Góra została zajęta przez jednostki radzieckie[1].

obraz

25 lutego 1945. Niemieccy grenadierzy w Niwnicach na Dolnym Śląsku. Źródło: Bundesarchiv, Bild 183-H26395 / CC-BY-SA 3.0

Jednak z kronikarskiego obowiązku nie wolno poprzestawać na użyciu neutralnego terminu: „Po wielokroć znane z historii wynaturzenia wynikające z niepisanego prawa wojennego”, bowiem zniekształcałoby to ogląd opisywanego czasu i miejsca w aspekcie wyróżnionego powyżej pierwszego z etapów. Nie eksploatując jednak zanadto nośnego tematu, z braku pikantnej relacji odnośnie miasta Jeleniej Góry, gdyż za takowe w żaden sposób nie można by uznać poniższych wspomnień mieszkańców dawnego Hirschbergu oraz Bad Warmbrunn: „Przez pierwsze trzy dni Rosjanie kradli wszystko i pakowali na auta ciężarowe”, „Obwieszczenia [to już kameralne Cieplice ‒ dop. autora] nakazywały zachować spokój, a także oddać broń, amunicję, rowery, aparaty fotograficzne, radiowe, maszyny do szycia. Jeden z członków Volkssturmu, wciąż posiadacz drukarni, został zastrzelony przez Rosjan, bo nie wypełnił tego polecenia”[2], wypada zacytować więc tę oto zasadniczo wstrzemięźliwą wypowiedź odnośnie zajęcia niedalekiej, skromnej Kamiennej Góry przez wojska, podobnie jak jednostki zajmujące dawny Hirschberg, wchodzące w skład 1 Frontu Ukraińskiego: „W słoneczną środę 9 maja 45 r., we wczesnych godzinach porannych, wjechali do miasta od strony południowej żołnierze radzieccy z 21 armii ogólnowojskowej gen. płk Dmitrija Gusiewa. Ostatnie grupy hitlerowskich jednostek wycofały się stąd 8 maja. Miasto zostało zajęte praktycznie bez żadnych walk, a więc nie było zniszczeń w zabudowie i infrastrukturze komunalnej. (…) Wieczorem tego dnia czerwonoarmiści rozpoczęli plądrowanie mieszkań w poszukiwaniu alkoholu, zegarków, biżuterii, zapalniczek, przyborów do golenia, rowerów. (…) Dziewczęta, kobiety, nawet staruszki kryły się przed agresywnymi żołnierzami na strychach, a nawet cmentarzach”[3].

Czołgi radzieckie podczas operacji wiślańsko-odrzańskiej, 1945 rok. Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

Wydaje się jednak, że rzeczywistość, jako zdawałoby się obiektywne memento każdej wojny, nie pozwala na poprzestanie. O ile więcej naturalistycznej prawdy niż przekazy z dawnej Jeleniej, Cieplic oraz Kamiennej Góry zawiera relacja Heleny Plüschke, mieszkanki nieodległego Striegau (Strzegom, powiat świdnicki) „Do domu wpada rosyjski patrol. Wyganiają kobiety i dziewczyny. Wyłapują je tak ulica po ulicy i gnają do szkoły. (…) Najważniejsza zdobycz to niemiecka kobieta. W pomieszczeniach szkoły całymi dniami przetrzymywane są kobiety ze Striegau i okolic. Wiązane, dręczone. W przepełnionych salach prześladowcy wybierają swe ofiary”[4]. Na koniec jeszcze cytat odnoszący się do terenów samego powiatu jeleniogórskiego: „Z powodu gwałtów w Kupferbergu (Miedzianka) powiesiło się już kilka kolejnych kobiet. W przysiółku Kreuzwiese [część Janowic Wielkich – dop. autora] (…) Rosjanie wpadli do domu pewnej chłopki i gwałcili ją tak długo, aż umarła z wycieńczenia. Kobiety nie wychodzą na zewnątrz, (…) starają się nie rzucać w oczy”. Śmierć dotyka też niemieckich mężczyzn pod byle pretekstem[5]. Jeśli dodamy do tego, korelującą z wieloma przekazami, pamiętną scenę piwniczną z filmu Volkera Schlöndorffa „Blaszany bębenek” (notabene usuniętej podczas telewizyjnej projekcji w czasach PRL-u) otrzymamy pełniejszy obraz pierwszej fazy radzieckiej obecności na Ziemiach Zachodnich. Chyląc czoła przed daniną krwi czerwonoarmistów w drodze na Berlin, naiwnością byłoby pomijać mołojeckie „pohulanki” dokonywane za przyzwoleniem dowódców w najgorszym tego słowa znaczeniu. Czy cytat z listu radzieckiego żołnierza, kończący ten aspekt obecności zwycięskiej potęgi ze Wschodu na Ziemiach Odzyskanych, stanowi jakieś usprawiedliwienie? „Fryce mają wszystko, ponieważ ograbili cały świat. U nas zniszczyli wszystko, teraz jest odwrotnie. Na współczucie nie zasłużyli”[6]. Inna sprawa, że już wkrótce nastąpiła zmiana radzieckiej polityki względem niemieckiej ludności i stało się to niestety kosztem Polaków.

Członkowie Volkssturmu na Śląsku, 22 lutego 1945. Źródło: Bundesarchiv, Bild 183-J28718 / Schmitz/Sieg / CC-BY-SA 3.0

Oddziały, które wyzwoliły miasto, a następnie powiat, należały do 31 Armii, dowodzonej przez generała Pawła Szafranowa. Rozwijała ona wówczas, w ramach 1 Frontu Ukraińskiego, natarcie z rejonu Lwówka Śląskiego na górską Szklarską Porębę i spychała wycofujące się „na z góry zaplanowane pozycje” w kierunku zbawczego południa do Czechosłowacji, dywizje niemieckie dowodzonej przez generała Wilhelma Hasse 17 Armii Polowej[7].

Szklarska Poręba w 1940 roku. Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

Nazajutrz po przybyciu do idyllicznej Jeleniej Góry Wojciech Tabaka jako kierownik organizacyjnej grupy administracji i zarazem oficjalny pełnomocnik rządu na powiat (nie zatem żaden domorosły, lecz wyposażony we wszelkie prerogatywy przysłowiowy szeryf), udał się do radzieckiego komendanta wojennego majora Smirnowa. Smirnow, po przeprowadzce ze sławnego niegdyś ze swoich tarasów dachowych hotelu Drei Berge (następnie Hotel Europa), wygodnie urzędował w mieszczącej przy jeszcze Adolf Hitlerstrasse (później 15-go Grudnia, a po przełomie 1989 roku Aleja Bankowa) Cafe Plaisir (budynek dawnej Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej)[8]. Siedziba komandira urządzona według bizantyjsko-stalinowskiego stylu mogła rzucać na kolana: „Komendantury w Jeleniej Górze nie sposób było przeoczyć. Biurowiec średniej wielkości był przyozdobiony jak orientalny namiot cyrkowy. Obraz Stalina o powierzchni co najmniej dziesięciu metrów kwadratowych znajdował się w otoczeniu dwóch mniejszych, ale nadal jeszcze przeogromnych obrazów sowieckich dowódców wojskowych. Nad nimi znajdowały się szerokie czerwone slogany i czerwone flagi z sierpem i młotem (…). Pułkownik Smirnow siedział na podium w małej sali posiedzeń za czerwono drapowanym stołem. Ściana za jego plecami przyozdobiona była kolejnym portretem Stalina, mniejszym, ale za to w lepszym guście niż przedstawiający go plakat przed wejściem do budynku. Generalissimus, w dobrze skrojonym mundurze srogo na nas spoglądał”[9].

Już podczas pierwszego spotkania polski pełnomocnik dowiedział się, iż wśród Niemców ukrywa się wielu wojskowych przebranych w stroje cywilne, przeciwko którym Armia Radziecka podjęła akcję oczyszczającą w południowej części powiatu.

Jelenia Góra przed 1945 rokiem. Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

Radzieckie komendantury wojenne, jako organy posiadające status administracji specjalnej, tworzone były we wszystkich miastach, ośrodkach o znaczeniu strategicznym oraz wszelkich większych skupiskach ludności strefy przyfrontowej. Jako organy władzy niezmierzonego ZSRR sprawowały kontrolę nad ziemiami zajętymi przez Armię Czerwoną. Zakres i przedmiot działalności określiła instrukcja samego marszałka Konstantego Rokossowskiego z 23 sierpnia 1944 roku. Komendantów wyznaczała Rada Wojenna Frontu, a w gminach i miasteczkach Rady Wojenne poszczególnych armii. Ich zadaniem było zaspokajanie potrzeb Armii Czerwonej w zakresie gospodarki i bezpieczeństwa, uniemożliwienie sabotażu, zapewnienie sprawnego transportu dla potrzeb frontu, likwidacja plagi maruderstwa, a także nadzór nad życiem niemieckiej ludności cywilnej oraz działalnością zakładów produkcyjnych[10]. Komendantury uzyskały też prawo użycia broni wobec ludności polskiej w razie przerywających transport na front zamieszek oraz wystąpień zakłócających działalność organów PKWN w myśl następujących wytycznych: „W wypadku zamieszek zakłócających porządek lub też zagrażających spokojowi i normalnej pracy jednostek i instytucji wojskowych, dofrontowych dróg dowozu, a także normalnej działalności lokalnych organów PKWN – komendant wojskowy powinien podjąć zdecydowane kroki przy poparciu sił wojskowych i przywrócić spokój oraz porządek. W wypadku zaś oporu wrogich elementów, po wyczerpaniu wszystkich innych środków, komendant winien – jako ostateczność – użyć broni”. Kogo uznawano za wrogi element? „Mobilizacja prowadzona na terytorium Polski przez różne polskie organizacje nie związane z Polskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego, jest aktem bezprawnym, przy czym osoby realizujące tego rodzaju mobilizację winny być niezwłocznie aresztowane, jako agenci niemieccy, siejący zamęt wśród ludności polskiej”. Kolejny akapit wspomnianej instrukcji marszałka Rokossowskiego precyzował: „W wypadku pojawienia się w powiecie lub w gminie uzbrojonych oddziałów, grup i pojedynczych osób, należących do Armii Krajowej lub innych polskich organizacji wrogo nastawionych do PKWN – komendant winien podjąć natychmiastowe kroki w celu ich rozbrojenia przy pomocy milicji, w razie zaś konieczności korzystać z pomocy jednostek Wojsk Ochrony Tyłów oraz najbliższych jednostek Armii Czerwonej”[11]. Wszystkie bez wyjątku dolnośląskie komendantury podlegały Wydziałowi ds. Komendantur Wojennych, mieszczącym się przy sztabie 1 Frontu Ukraińskiego, którego szefem był ppłk Riepin[12].

Z uwagi na przyfrontowy charakter powiatu jeleniogórskiego utworzono tam komendanturę powiatową, na której czele stał mjr Smirnow. Komendanturze tej podporządkowane były komendy rejonowe działające w uzdrowiskowych Cieplicach, przemysłowych Kowarach i wypoczynkowym, górskim Karpaczu[13].

Na terenach niezniszczonych działaniami wojennymi, gdzie życie zasadniczo toczyło się normalnym tokiem, komendanci powoływali spośród miejscowej ludności niemieckiej tymczasową administrację pomocniczą o charakterze przejściowymi i w tym właśnie momencie rozpoczął się drugi, dość zaskakujący dla nowych włodarzy etap obecności Czerwonej Armady na Ziemiach Odzyskanych. Z uwagi na to, że rejon Kotliny Jeleniogórskiej znakomicie spełniał wszelkie wymagane ku temu warunki, na terenie miasta i powiatu działali niemieccy burmistrzowie tudzież wójtowie. W Jeleniej Górze dawna landratura czynna była do września 1945 roku, a władzę wśród ludności niemieckiej sprawowała prowizoryczna Rada Miejska, w której główną rolę odgrywały cztery osoby, a mianowicie byli więźniowie obozów koncentracyjnych ‒ komuniści Bricht i Höhe oraz dwaj socjaldemokraci – Burghardt i Keidnis[14].

Istnienie radzieckich komendantur ograniczało zakres działania polskiej administracji. Dodatkowym czynnikiem hamującym było jeszcze funkcjonowanie tymczasowych organów administracji oraz milicji niemieckiej (pozbawiona broni i umundurowania Hilfmilitz), które sprytnie lawirując między radziecką komendanturą a raczkującą administracją polską, starały się realizować własne, partykularne interesy. Niemcy próbowali ignorować administrację polską na korzyść Rosjan, co stało się normą w pierwszych powojennych miesiącach na ziemiach dolnośląskich. Jednym z tego świadectw stała się sporządzona w głębokiej konspiracji przez członków WiN (Wolność i Niezawisłość) pionierska analiza o charakterze społeczno-politycznym, znamionująca stan daleki od ideału już samym tytułem: „Ziemie odzyskane. Fakty mówią za siebie[15]. (Na drugim biegunie w kierowanych do centrali sprawozdaniach potwierdzał to pełnomocnik dolnośląski Stanisław Piaskowski). Przy okazji niektórzy przedstawiciele niemieckiej społeczności próbowali dokonywać swoistego wyłomu – nieformalnego podziału pośród osadników polskich według nad wyraz, rodem z taniego kryminału, uproszczonej dychotomii: „Londoner”/„Warschauer Polen”. W związku z tym, że radziecka komendantura zajmowała się podobnymi sprawami co raczkująca polska administracja, wytworzył się rodzaj pewnego, powodującego nierzadko jaskrawe nawet konflikty pomiędzy obu stronami, dualizmu władzy. Na terenie powiatu jeleniogórskiego doszło nawet do tego, że rosyjski komendant był wręcz nieprzychylnie nastawiony do tworzącej się prawowitej, polskiej władzy[16]. (Czy wiązało się to z niewątpliwym wpływem jego niemieckiej kochanki i w jakim stopniu – milczą źródła). Zaistniałą sytuację potwierdza jeszcze jedna praca. Licząc na zmianę jakoby mniej ważnych polskich decyzji, Niemcy zwracali się do Rosjan, zaś dopiero w przypadku odmowy wracali do Canossy[17].

Willa Boberhaus (z prawej) i zakłady chemiczne Dr Wartha w Lwówku Śląskim, stan przed 1945 rokiem. Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

Willa Boberhaus (z prawej) i zakłady chemiczne Dr Wartha w Lwówku Śląskim, stan przed 1945 rokiem. Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

Mimo że 27 maja 1945 roku kierownictwo komendantur wydało rozkaz polecający rozwiązanie władz i milicji niemieckiej oraz utrzymanie wyłącznie suwerennych władz polskich, jeleniogórski komendant działał nadal po swojemu. Napiętej sytuacji nie poprawiło też Zarządzenie nr 3 wojewody dolnośląskiego, które wyraźnie rozgraniczało kompetencje obu organów i w punkcie 12. określało prerogatywy komendanta wojskowego, któremu podlegały wyłącznie garnizony, szpitale, warsztaty wojskowe oraz sprawy kwaterunku i aprowizacji przechodzących oddziałów[18]. Wbrew rozkazom, jak i stosownym zarządzeniom, postępowanie mjra Smirnowa było nadal sprzeczne z interesem polskiej administracji. Uparcie sprzeciwiał się on przekazywaniu Polakom zakładów znajdujących w tym rejonie. Był również przeciwny wysiedlaniu niemieckiej ludności. Pierwsze, podejmowane przez pełnomocnika Tabakę próby, zawsze kończyły się niepowodzeniem. Wspominał o tym sam Tabaka w meldunku sytuacyjnym z dnia 25 czerwca 1945 roku, skierowanym do mgra Piaskowskiego[19]. Meldunek ten nie był odosobniony, albowiem na podobne wiadomości można natknąć się w innych sprawozdaniach sytuacyjnych pełnomocnika. Dawał on wyraz swemu niezadowoleniu, gdy pisał: „(…) trudności z mjr Smirnowem, który popiera Niemców i utrudnia pracę naszej administracji”[20]. Podobnie wypowiadał się Tabaka na pierwszym zjeździe pełnomocników obwodowych 10 czerwca 1945 roku w Legnicy. Również protokół drugiego zjazdu, który odbył się 15 lipca w tym samym mieście, zawiera wzmiankę o tym, że w obwodzie nr 29 stosunki z komendantem wojennym pozostawiają co najmniej wiele do życzenia[21].

Jego kategoryczny sprzeciw był przyczyną ponownego wstrzymania, podjętego 11 lipca wysiedlania ludności niemieckiej[22]. Nic dziwnego, skoro wysiedlenia były wówczas nie na rękę Rosjanom, chcącym wykorzystać kartę niemiecką przeciwko Polakom. Z tego tytułu mjr Smirnow ustawiał się jako swego rodzaju patron wobec żywiących nadzieję na pozostanie w ojczystych stronach Niemców. Nie przypadkiem właśnie 11 lipca 1945 roku doszło do jego spotkania z poddaną obowiązkowi wysiedlenia rdzenną ludnością. Potwierdza to zaskakujący w swej wymowie stenogram ze zorganizowanego przez sojuszników zebrania: „Zebranie przeprowadzam w celu uprzedzenia was o tym, że zostaniecie stąd wysiedleni. Okolice Jeleniej Góry już wysiedlają, Jelenią Górę i Warmbrunn [Cieplice – dop. autora] będą wysiedlać 14 i 15 lipca. Dlatego Was uprzedzam, żebyście wiedzieli, bo Polacy jeszcze o tym nie wiedzą. Gdyby oni wiedzieli o tem [pisownia oryginalna – dop. autora], to już by zaczynali rabować i plądrować.

Wysiedlenie będzie iść normalnie i w porządku, nie tak, jak to robią Polacy. O północy przychodzą, dają 20 minut czasu i tylko 20 kilogramów pozwalają ze sobą zabrać. Ja pozwalam zabrać nie 20 kilogramów, a więcej, ile możecie ze sobą zabrać.

(…) Póki ja jestem, to nie pozwolę na to, by Polacy wyrządzili krzywdę. Nieraz kiedy dowiaduję się, że Polacy rabują, to ja wyjeżdżam chociaż w nocy i nie pozwalam na to.

(…) Ja myślę, że wam wszystko jest zrozumiałe, bo ja powiedziałem dość, a nawet za dużo, a dlatego, że jestem pewien, że tu nie ma nikogo z Polaków. Bo gdyby tu ktoś z Polaków był, to ja bym wam tyle nie powiedział”[23].

 Oddział Milicji Obywatelskiej ustawiony do przeglądu. Pogórze Dynowskie 1946 rok. Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

Oddział Milicji Obywatelskiej ustawiony do przeglądu. Pogórze Dynowskie 1946 rok. Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

Mało tego. 25 czerwca 1945 roku na drodze do Kamiennej Góry czujna Milicja Obywatelska rozproszyła spontaniczny wiec. Niemieckiego przywódcę Moslera aresztowano i odebrano przyznany przez Rosjan pistolet, gdyż w oczach polskich władz tego typu inicjatywy stanowiły jedynie przykrywkę dla wrogich krajowi tajnych organizacji. W ramach swoistej rywalizacji za sprawą rosyjskiej interwencji niemal natychmiast doszło do zwolnienia niemieckiego lidera, któremu oddano broń, a idąc za ciosem już 27 czerwca naprzeciwko polskiego magistratu w Jeleniej Górze Niemcy uruchomili tzw. Związek Komunistyczny, intencjonalnie udekorowany portretem Wszechpotężnego Stalina w przybraniu czerwonych flag, sierpów tudzież nieodłącznych zawsze i wszędzie młotów[24]. Można pokusić się o próbę interpretacji opisanego konfliktu. Ziemie Zachodnie traktowane były przez Armię Czerwoną nie inaczej niż jako „trofiejne”, czyli zdobycz wojenna. Łup. W pierwszych miesiącach po bezwarunkowej kapitulacji III Rzeszy, pomimo odpowiednich uzgodnień Wielkiej Trójki, mocą których tereny te przyznano jako rekompensatę Polsce, Armia Czerwona uznając te ziemie jako rdzennie niemieckie, prowadziła demontaż i wywóz w głąb niezmierzonego Kraju Rad wyposażenia niemieckich fabryk, co w oczywisty sposób kłóciło się z jednym z naczelnych zadań polskich pełnomocników, jakim był obowiązek zabezpieczenia mienia poniemieckiego.

 Polskie obwieszczenie nakazujące Niemcom natychmiastowe opuszczenie Polski po zakończeniu drugiej wojny światowej rozpoczętej atakiem nazistowskich Niemiec na Polskę. Podobne plakaty umieszczano w różnych regionach Polski. Wysiedlenia Niemców po wojnie przeprowadzano na mocy decyzji polskich władz oraz umów międzynarodowych zwycięskich aliantów (m.in. umowa w Poczdamie). Komentarz do pkt. 5 i 11 przetłumaczonej poniżej treści obwieszczenia: Pozostawione przez wysiedlonych mienie prywatne i domy tylko w niewielkim procencie zaspokoiły polskie żądania na mocy prawa do reparacji wojennych potwierdzonego przez władze USA, Wlk. Brytanii i ZSRR w Poczdamie. Tłumaczenie treści: Rozkaz specjalny dla ludności niemieckiej miasta Szczawno-Zdrój (Bad Salzbrunn) razem z dzielnicą Piaskowa Góra (Sandberg). Na podstawie rozkazu Rządu Polskiego rozkazuję: 1. 14 lipca 1945 od godz. 6 do 9 dokona się przesiedlenia ludności niemieckiej. 2. Ludność niemiecka zostanie przesiedlona na tereny na zachód od rzeki Nysy. 3. Każdemu Niemcowi wolno zabrać ze sobą najwyżej 20 kg bagażu na drogę. 4. Środki transportowe (wóz, wół, koń, krowa itd.) nie są dozwolone. 5. Cały żywy i martwy inwentarz w nieuszkodzonym stanie zostaje własnością Rządu Polskiego. 6. Ostateczny termin przesiedlenia dobiega końca 14 lipca o godz. 10. 7. Niedostosowanie się do tego rozkazu będzie karane najostrzejszymi karami, włącznie z zastosowaniem broni. 8. Także poprzez użycie broni będzie zapobiegać się sabotażom czy plądrowaniu. 9. Placem zbiórki jest dworzec Bad Salzbrunn ul. Adelsbacher Weg, marsz w kolumnie po 4 osoby w szeregu. Początek tej kolumny marszowej 20 metrów przed miejscowością Struga (Adelsbach). 10. Niemcom, którzy posiadają zaświadczenia o nieewakuacji i ich rodzinom nie wolno opuszczać ich miejsca zamieszkania w czasie od godz. 5 do 14. 11. Wszystkie mieszkania w mieście musza być otwarte, klucze do mieszkań i do domów muszą zostać włożone do zamków na zewnątrz. Bad Salzbrunn, 14 Lipca 1945, godz. 6 Komendant Odcinka (-) ppłk Włodzimierz Zinkowski. Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

Polskie obwieszczenie nakazujące Niemcom natychmiastowe opuszczenie Polski po zakończeniu drugiej wojny światowej rozpoczętej atakiem nazistowskich Niemiec na Polskę. Podobne plakaty umieszczano w różnych regionach Polski. Wysiedlenia Niemców po wojnie przeprowadzano na mocy decyzji polskich władz oraz umów międzynarodowych zwycięskich aliantów (m.in. umowa w Poczdamie). Komentarz do pkt. 5 i 11 przetłumaczonej poniżej treści obwieszczenia: Pozostawione przez wysiedlonych mienie prywatne i domy tylko w niewielkim procencie zaspokoiły polskie żądania na mocy prawa do reparacji wojennych potwierdzonego przez władze USA, Wlk. Brytanii i ZSRR w Poczdamie. Tłumaczenie treści: Rozkaz specjalny dla ludności niemieckiej miasta Szczawno-Zdrój (Bad Salzbrunn) razem z dzielnicą Piaskowa Góra (Sandberg). Na podstawie rozkazu Rządu Polskiego rozkazuję: 1. 14 lipca 1945 od godz. 6 do 9 dokona się przesiedlenia ludności niemieckiej. 2. Ludność niemiecka zostanie przesiedlona na tereny na zachód od rzeki Nysy. 3. Każdemu Niemcowi wolno zabrać ze sobą najwyżej 20 kg bagażu na drogę. 4. Środki transportowe (wóz, wół, koń, krowa itd.) nie są dozwolone. 5. Cały żywy i martwy inwentarz w nieuszkodzonym stanie zostaje własnością Rządu Polskiego. 6. Ostateczny termin przesiedlenia dobiega końca 14 lipca o godz. 10. 7. Niedostosowanie się do tego rozkazu będzie karane najostrzejszymi karami, włącznie z zastosowaniem broni. 8. Także poprzez użycie broni będzie zapobiegać się sabotażom czy plądrowaniu. 9. Placem zbiórki jest dworzec Bad Salzbrunn ul. Adelsbacher Weg, marsz w kolumnie po 4 osoby w szeregu. Początek tej kolumny marszowej 20 metrów przed miejscowością Struga (Adelsbach). 10. Niemcom, którzy posiadają zaświadczenia o nieewakuacji i ich rodzinom nie wolno opuszczać ich miejsca zamieszkania w czasie od godz. 5 do 14. 11. Wszystkie mieszkania w mieście musza być otwarte, klucze do mieszkań i do domów muszą zostać włożone do zamków na zewnątrz. Bad Salzbrunn, 14 Lipca 1945, godz. 6 Komendant Odcinka (-) ppłk Włodzimierz Zinkowski. Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

Ziemie Zachodnie, początkowo uznawane przez Armię Czerwoną za tereny rdzennych (przysłowiowa „Giermania”) Niemiec, w oczach jej dowództwa i żołnierzy stanowiły domenę łupu wojennego, tym bardziej usprawiedliwionego bestialstwem hitleryzmu. W płaszczyźnie indywidualnej, nie tylko przyfrontowych warunkach, ale przynajmniej w tych pierwszych, szorstkich tygodniach po zakończeniu wojny, przejawiało się to pobłażaniem wobec rabunków i gwałtów. W szerszym zaś zakresie trwał wywóz głównie w postaci wyposażenia przemysłu jako swoista rekompensata za lata krwawych zmagań i niezmierzonych zbrodni niemieckiego najeźdźcy. W tym zatem zakresie pełnomocnik Tabaka jako uprawniony strażnik przysługującego Polsce majątku przemysłowego jawił się jako zbędna przeszkoda. (Miejscowe władze rosyjskie, żywo zainteresowane demontażem wyposażenia niemieckich fabryk, z początku bardzo niechętnie widziały na swoim terenie mocno zmotywowanych przedstawicieli grupy operacyjnej KERM i jako konkurencji przy stole czyniły trudności w przekazywaniu zajętych obiektów przemysłowych. Wywoływało to oczywiście zrozumiałe niezadowolenie polskich urzędników, którzy z niebywałym entuzjazmem podchodzili do zagospodarowywania Ziem Zachodnich, ambitnie dążąc do jak najszybszego przejęcia przemysłu jeleniogórskiego).

W podobny sposób można by dokonać interpretacji przyczyn paradoksalnego na pierwszy rzut oka faworyzowania Niemców przez wojenkomendanta Smirnowa. Wystraszeni, słabi i bezsilni Niemcy nie stanowili żadnego zagrożenia dla zwycięskich Rosjan, mogli natomiast w tych pierwszych powojennych miesiącach stanowić pewną przeciwwagę wobec nielicznych początkowo Polaków. Konflikty polsko-niemieckie mogłyby przecież usunąć na dalszy plan z oczu polskich władz konieczność przeciwstawienia się wywozowi mienia poniemieckiego przez dominujących Rosjan, co nie mogło dziać się bez choćby zawoalowanej aprobaty odpowiednich czynników w kraju rządzonym przez nowego, komunistycznego cara-boga Stalina Wszechwładnego. Stalinizm, jak każda satrapia, nie tolerował indywidualnej inicjatywy.

Nadto pragnąc wykazać się wzorcową skrupulatnością, należy przypomnieć w tym miejscu zarządzenie Państwowego Komitetu Obrony ZSRR z 20 lutego 1945 roku w sprawie zachodniej granicy Polski: „Za zachodnią granicę państwa polskiego należy uważać linię biegnącą na zachód od Świnoujścia do rzeki Odry z pozostawieniem miasta Szczecin po stronie Polski, dalej wzdłuż brzegu rzeki Odry do ujścia rzeki Nysy (zachodniej) i odtąd po rzece Nysie (zachodniej) do granicy czechosłowackiej”[25]. Major Smirnow nie znał tego aktu, nie chciał znać bądź też wcale nie musiał posiadać takiej wiedzy?

Wbijanie słupów granicznych nad Odrą w 1945 r. Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

Ten jawny konflikt został zażegnany dopiero w wyniku interwencji inspektora komendantur wojennych mjra Szułygina, który oficjalnie stwierdził, iż „jedyną władzą na terenie powiatu i miasta Jelenia Góra są władze polskie i tylko one mają prawo decydować we wszystkich sprawach administracyjno-politycznych, odnoszących się zarówno do Polaków jak i Niemców”. (Zatem najwyższe władze w Moskwie uznały, iż czas na stabilizację). W wyniku tej inspekcji radziecki komandir wojenny Smirnow 17 lipca 1945 roku został odwołany ze stanowiska. Od tego momentu, aż do chwili zlikwidowania „sojuszniczych” wojenkomendantur stosunki pomiędzy jeleniogórską komendanturą a administracją powiatową układały się bardziej poprawnie. Po zlikwidowaniu sowieckiej (jak z ulgą po przełomie 1989 roku można zastosować ten zasadniczo, aczkolwiek zawierający nieco inne pokłady uczuciowego nastawienia, równoznaczny przymiotnik) komendantury, na jej miejsce z dniem 1 sierpnia 1945 roku powołano Polską Komendę Wojenną[26]. Kończąc powyższy wątek nie bez kozery nastąpi przypomnienie dat zamykających Konferencję w Poczdamie, a zarazem kończących drugi okres pobytu Armii Sowieckiej na Ziemiach Odzyskanych: 17 lipca – 2 sierpnia 1945 roku jako wiążącej w przedmiotowej kwestii dla wszystkich stron bez wyjątku.

Bibliografia

  1. Dolata B., Wyzwolenie Polski 1944-1945 roku, Warszawa 1974.
  2. Dominik B. i W., Starosta, niepublikowany maszynopis oddany do druku w Krajowej Agencji Wydawniczej, opublikowany jako Wojciech Tabaka-starosta, Wrocław 1985.
  3. Hytrek-Hryciuk J., Rosjanie nadchodzą. Ludność niemiecka a żołnierze Armii Radzieckiej (Czerwonej) na Dolnym Śląsku w latach 1945-1948, Wrocław 2010.
  4. Hytrek-Hryciuk J., „Tu Ruski jest szefem!” Działalność tymczasowej administracji radzieckiej na Dolnym Śląsku (1945-1946), „Slezský Sbornik. Acta Silesiaca” 2011, nr 109, čislo 1-2.
  5. Iwanek M., Kotlina Jeleniogórska w latach 1945-1950, praca doktorska, 1979.
  6. Iwanek M., Pierwsze miesiące powrotu do macierzy, „Rocznik Jeleniogórski” 1985, t. XXIII.
  7. Jarmolukowa M., 40 lat miasta, „Rocznik Jeleniogórski” 1985, t. XXIII.
  8. Kwaśny Z., Jelenia Góra: Zarys rozwoju miasta, Wrocław 1989.
  9. Lubieniecki J., Z kart historii Liceum Ogólnokształcącego w Kamiennej Górze 19452005. Część pierwsza: 1945-1965, Kamienna Góra 2005, http://www.zso.kamienna-gora.pl/strona-poprzednia/historia/historia-lo-cz-1.pdf, dostęp: 22.03.2020 r.; także w: http://www.zso.kamienna-gora.pl/strona/historia-szkoly/pliki/historia-lo-cz-1.pdf, dostęp: 22.03.2020 r.
  10. Magierska A., Ziemie Zachodnie i Północne w 1945 roku, Warszawa 1978.
  11. Magierska A., Ziemie Zachodnie i Północne w okresie komendantur wojennych i kształtowania się podstaw administracji cywilnej, „Dzieje Najnowsze” 1973, nr 5.
  12. Michalska J., Obejmowanie władzy na dolnym Śląsku przez polską administrację w 1945 roku, Śląski Kwartalnik Historyczny „Sobótka” 1966, t. LXXXI, nr 1.
  13. Michalska J., Z dziejów obejmowania władzy na Dolnym Śląsku IV-VIII 1945 r. Wybór Źródeł, „Teki Archiwalne”, t. 10.
  14. Olgierd L., Front przeszedł w godzinie zero. Wyzwolenie Jeleniej Góry w 1945 r., „Nowiny Jeleniogórskie” 1964, nr 52-53.
  15. Pohl G., Czy jestem jeszcze w swoim domu? Ostatnie dni Gerharta Hauptmanna, Warszawa 2010.
  16. Plüschke H., Dziennik śląski, „Karta”. Kwartalnik Historyczny 2008, nr 57.
  17. Springer F., Miedzianka. Historia znikania, Wołowiec 2011.
  18. Sielezin J. R., Polityka polskich władz wobec ludności niemieckiej na terenie Kotliny Jeleniogórskiej w 1945 r., Śląski Kwartalnik Historyczny „Sobótka” 2000, nr 1.
  19. Wadecki Z., Wolność przyszła w maju, „Karkonosze” 1984, nr 5.
  20. Żenczykowski T., Polska lubelska 1944, Warszawa 1990.

Archiwalia

  1. Sprawozdanie W. Tabaki z 25 VI 1945 r., WAP Jelenia Góra, Starostwo Powiatowe w Jeleniej Górze 1945-1950, tom nr 8.
  2. Sprawozdanie W. Tabaki z 6 VII 1945 r., WAP Jelenia Góra, Starostwo Powiatowe w Jeleniej Górze 1945-1950, tom nr 18.
  3. Zarządzenie nr 3 pełnomocnika S. Piaskowskiego z 2 VI 1945 r., WAP Wrocław, Urząd Wojewódzki Wrocławski, t. I/1 1945.

[1] L. Olgierd, Front przeszedł w godzinie zero. Wyzwolenie Jeleniej Góry w 1945 r., „Nowiny Jeleniogórskie” 1964, nr 52-53; M. Jarmolukowa, 40 lat miasta, „Rocznik Jeleniogórski” 1985, t. XXIII, s. 7-8.

[2] J. Hytrek-Hryciuk, „Tu Ruski jest szefem!” Działalność tymczasowej administracji radzieckiej na Dolnym Śląsku (1945-1946), „Slezský Sbornik. Acta Silesiaca” 2011, nr 109, čislo 1-2, s. 97-111.

[3] J. Lubieniecki, Z kart historii Liceum Ogólnokształcącego w Kamiennej Górze 19452005. Część pierwsza: 1945-1965, Kamienna Góra 2005, s. 9, http://www.zso.kamienna-gora.pl/strona-poprzednia/historia/historia-lo-cz-1.pdf, dostęp: 22.03.2020 r.; także w: http://www.zso.kamienna-gora.pl/strona/historia-szkoly/pliki/historia-lo-cz-1.pdf, dostęp: 22.03.2020 r.

[4] H. Plüschke, Dziennik śląski, „Karta”. Kwartalnik Historyczny 2008, nr 57, s. 63-87. Autorka wielokrotnie padła ofiarą masowych gwałtów. Dokumentują to zapisy z 14 i 19 lutego oraz 15 marca 1945 roku. Pierwszy czyni naprawdę wstrząsające wrażenie.

[5] F. Springer, Miedzianka. Historia znikania, Wołowiec 2011, s. 77-80.

[6] J. Hytrek-Hryciuk, Rosjanie nadchodzą. Ludność niemiecka a żołnierze Armii Radzieckiej (Czerwonej) na Dolnym Śląsku w latach 1945-1948, Wrocław 2010, s. 45-46.

[7] B. Dolata, Wyzwolenie Polski 1944-1945 r., Warszawa 1974, s. 292; Z. Wadecki, Wolność przyszła w maju, „Karkonosze” 1984, nr 5, s. 2-3.

[8] Z. Kwaśny, Jelenia Góra: Zarys rozwoju miasta, Wrocław 1989, s. 213.

[9] G. Pohl, Czy jestem jeszcze w swoim domu? Ostatnie dni Gerharta Hauptmanna, , Warszawa 2010, s. 33.

[10] A. Magierska, Ziemie Zachodnie i Północne w 1945 roku, Warszawa 1978, s. 18-22.

[11] T. Żenczykowski, Polska lubelska 1944, Warszawa 1990, s. 123-124.

[12] A. Magierska, Ziemie Zachodnie i Północne w okresie komendantur wojennych i kształtowania się podstaw administracji cywilnej, „Dzieje Najnowsze” 1973, nr 5, s. 64.

[13] M. Iwanek, Kotlina Jeleniogórska w latach 1945-1950, praca doktorska, 1979, s. 32.

[14] B. i W. Dominik, Starosta, niepublikowany maszynopis oddany do druku w Krajowej Agencji Wydawniczej, opublikowany jako Wojciech Tabaka-starosta, Wrocław 1985, s. 92.

[15] J. Hytrek-Hryciuk, „Tu Ruski jest szefem!”…,

[16] J. Michalska, Obejmowanie władzy na dolnym Śląsku przez polską administrację w 1945 roku, Śląski Kwartalnik Historyczny „Sobótka” 1966, t. LXXXI, nr 1, s. 635.

[17] J. R. Sielezin, Polityka polskich władz wobec ludności niemieckiej na terenie Kotliny Jeleniogórskiej w 1945 r., Śląski Kwartalnik Historyczny „Sobótka” 2000, nr 1, s. 67-90.

[18] Zarządzenie nr 3 pełnomocnika S. Piaskowskiego z 2 VI 1945 r., WAP Wrocław, Urząd Wojewódzki Wrocławski, t. I/1 1945.

[19] „Akcja rozpoczęła się w zachodniej części powiatu o 10⁰⁰ została przerwana bo komendant wojenny nie zgadza się na wysiedlenie Niemców”. Sprawozdanie W. Tabaki z 25 VI 1945 r., WAP Jelenia Góra, Starostwo Powiatowe w Jeleniej Górze 1945-1950, tom nr 8.

[20] Sprawozdanie W. Tabaki z 6 VII 1945 r., WAP Jelenia Góra, Starostwo Powiatowe w Jeleniej Górze 1945-1950, tom nr 18.

[21] J. Michalska, Z dziejów obejmowania władzy na Dolnym Śląsku IV-VIII 1945 r. Wybór Źródeł, „Teki Archiwalne”, t. 10, s. 215.

[22] Sprawozdanie pełnomocnika W. Tabaki z 25 VI 1945 r., op. cit., tom nr 8.

[23] F. Springer, op. cit., s. 82-83.

[24] J. R. Sielezin, op. cit.

[25] M. Iwanek, Pierwsze miesiące powrotu do macierzy, „Rocznik Jeleniogórski” 1985, t. XXIII, s. 76.

[26]Idem, Kotlina Jeleniogórska…, s. 34.