Poczta Polska w Gdańsku 1 września 1939 roku

Poczta Polska w Gdańsku 1 września 1939 roku

1 września 1939 roku o godzinie 4.45 pancernik Schleswig-Holstein rozpoczął ostrzał polskich pozycji na Westerplatte.[1] Niemal w tym samym czasie oddziały niemieckie zaatakowały budynek Poczty Polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku. Złożona z urzędników i rezerwistów załoga poczty rozważała skapitulowanie przed Niemcami. Po krótkiej naradzie obsada poczty podęła jednak inną decyzję – „Walczymy!”.[2]     

Poczta Polska w Wolnym Mieście Gdańsk

Po zakończeniu I wojny światowej postanowiono uregulować status Gdańska, strategicznie położonego portu, do którego prawa rościła sobie odradzająca się II Rzeczpospolita Polska i osłabiona Rzesza Niemiecka. Podpisany w 1919 roku traktat wersalski, oficjalnie kończący I wojnę światową i ustanawiający nowy ład w Europie, kompromisowo określał Gdańsk wraz z przyległymi terenami jako Wolne Miasto. Powstało ono w 1920 roku w wyniku wejścia w życie postanowień traktatu wersalskiego. Wolne Miasto Gdańsk funkcjonowało pod nadzorem Ligi Narodów, która (m.in. gwarantowała nienaruszalność jego terytorium), mającej w niej stosunkowo szerokie uprawnienia Polski oraz lokalnych władz samorządowych, będących pod silnym wpływem  niemieckim.[3]

Dokumentem szczegółowo regulującym współpracę II Rzeczpospolitej z Wolnym Miastem Gdańskiem oraz funkcjonowanie samego „miasta-państwa” była konwencja polsko-gdańska z roku 1920. Na jej podstawie określono, że w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej w mieście występował Komisarz Generalny RP, a Polska mogła korzystać z portu gdańskiego. Do Polski należały również linie kolejowe przechodzące przez Gdańsk, państwo polskie mogło także utrzymywać na ternie Wolnego Miasta własne, niezależne instytucje odpowiedzialne za obsługę telefoniczną, telegraficzną i pocztową.[4]

5 stycznia 1925 roku utworzono Polski Urząd Pocztowo-Telegraficzny nr 3 w przyznanym Polsce budynku przy ówczesnym Heveliusplatz 1/2 (obecnie plac Obrońców Poczty Polskiej 1-2).[5] 1 sierpnia 1926 roku wprowadzono nową numerację polskich urzędów pocztowych w Wolnym Mieście Gdańsku. Poczta Polska przy Heveliusplatz otrzymała numer 1 (Polski Urząd Pocztowo-Telegraficzny nr 1). W Wolnym Mieście znajdowały się jeszcze dwie polskie placówki pocztowe. Był to urząd w porcie gdańskim (numer 3) oraz poczta kolejowa (numer 2).[6] Obsługiwały one jednak ruch korespondencji jedynie drogą morską i kolejową, nie były zaś ogólnodostępne dla mieszkańców Gdańska.[7]

Otwarcie Polskiego Urzędu Pocztowo-Telegraficznego Nr 3, budynku bronionego 1 września1939 r. Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

Otwarcie Polskiego Urzędu Pocztowo-Telegraficznego Nr 3, budynku bronionego 1 września1939 r. Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

Funkcjonowanie Poczty Polskiej w Gdańsku od samego początku jej istnienia było niewygodne dla – będących w większości – mieszkańców Wolnego Miasta pochodzenia niemieckiego. Znane są liczne przypadki niszczenia polskich skrzynek pocztowych. Jako że sprawa dotyczyła urzędu państwowego, jakim w tamtym czasie była Poczta Polska, konflikt przenosił się również na płaszczyznę dyplomatyczną. Jeden z przypadków dewastacji został przez stronę polską potraktowany jako „znieważenie godła państwowego”, które znajdowało się na skrzynkach, i był oficjalnie zgłoszony w formie noty protestacyjnej do Senatu Wolnego Miasta.[8] W okresie poprzedzającym wybuch II wojny światowej 110 pracowników Poczty Polskiej w Gdańsku było nieustannie narażonych na szykany i akty jawnej agresji ze strony niemieckich mieszkańców Wolnego Miasta.[9] Spośród ponad 400 000 mieszkańców Wolnego Miasta Gdańska Polacy stanowili zaledwie 12% ludności, czyli około 50 000 osób. Dane te obejmują całe terytorium Wolnego Miasta Gdańska, a więc zarówno sam Gdańsk, jak również przyległe do niego tereny oraz powiaty: Wielkie Żuławy, Pruszcz Gdański i Sopot.[10]

Polska skrzynka pocztowa z Wolnego Miasta Gdańska. Źródło: Wikimedia Commons, licencja: CC BY-SA 3.0

Polska skrzynka pocztowa z Wolnego Miasta Gdańska. Źródło: Wikimedia Commons, licencja: CC BY-SA 3.0

Przygotowania        

Po przejściowym okresie normalizacji stosunków między Rzeczpospolitą Polską a III Rzeszą w połowie lat trzydziestych, pod koniec 1938 roku strona niemiecka poruszyła problem Wolnego Miasta Gdańska. Minister spraw zagranicznych III Rzeszy, Joachim von Ribbentrop, zażądał w październiku 1938 roku przyłączenia Wolnego Miasta Gdańska do Rzeszy.[11] Sytuacja Polaków w Wolnym Mieście stawała się coraz trudniejsza. Władzę w Gdańsku od dłuższego czasu przejmowali stopniowo narodowi socjaliści pod przewodnictwem Alberta Forstera. Uzyskali oni duże wpływy w senacie i policji, otwarcie manifestowali chęć przyłączenia miasta do Rzeszy oraz starali się ograniczać prawa ludności polskiej.[12] Agresywne posunięcia III Rzeszy, przejawiające się poprzez rozbiór Czechosłowacji pod koniec 1938 roku oraz zajęcie Kłajpedy na początku 1939 roku, skłoniły stronę polską do podjęcia działań na wypadek ewentualnej eskalacji konfliktu narastającego wokół Wolnego Miasta Gdańska. W polskich instytucjach wprowadzone zostały nocne dyżury, w stan gotowości postawiono oddziały Wojska Polskiego i Straży Granicznej stacjonujące przy granicy Wolnego Miasta.[13] Równolegle rozpoczęto wzmacnianie załogi Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte.[14]

Poczta Polska  po lewej, prostopadle z prawej strony dawny Urząd Pracy, 2010. Źródło: Wikimedia Commons, autor: Artur Andrzej, licencja: CC BY-SA 3.0

Poczta Polska po lewej, prostopadle z prawej strony dawny Urząd Pracy, 2010. Źródło: Wikimedia Commons, autor: Artur Andrzej, licencja: CC BY-SA 3.0

Polski Urząd Pocztowo-Telegraficzny nr 1 w Wolnym Mieście Gdańsku umożliwiał utrzymywanie łączności z odgrodzoną przez tereny Wolnego Miasta Rzeczpospolitą Polską. Ten niezwykle ważny obiekt nie był jednak szczególnie umocniony. Trzypiętrowy, czterowejściowy ceglany budynek, z trzech stron otoczony był parkanami. W oknach piwnic i wysokiego parteru znajdowały się kraty.[15] W kwietniu 1939 roku do pracy Urzędzie Pocztowym nr 1 skierowano ppor. rez. inż. sap. Konrada Guderskiego ps. „Konrad”. Ten doświadczony w działaniach dywersyjnych oficer rezerwy miał za zadanie przygotować obiekt do odparcia ewentualnego ataku i w razie konieczności dowodzić obroną. W maju zorganizował on zaopatrzenie placówki w broń i materiały wybuchowe, które potajemnie przewieziono z Polski samochodami pocztowymi.[16] W sierpniu 1939 roku załoga poczty wzmocniona została przez 10 pracowników poczty z Gdyni i Bydgoszczy, którzy to byli podoficerami rezerwy. 28 sierpnia pocztowców doposażono w trzy lekkie karabiny maszynowe, pistolety, karabiny, granaty oraz amunicję.

31 sierpnia w budynku urzędu praca toczyła się z pozoru normalnym trybem. Wieczorem, po zakończeniu dziennej zmiany, żeńska część personelu poczty udała się do domów, mężczyźni pozostali zaś w budynku. Około 50-osobowa grupa trwała w gotowości podczas nocnego dyżuru. Wśród przyszłych obrońców poczty znalazło się wielu podoficerów rezerwy, weteranów powstań śląskich i wielkopolskiego, odznaczonych za zasługi krzyżami walecznych. Byli oni mężczyznami w różnym wieku, piastującymi rozmaite stanowiska. Wszyscy z nich byli pracownikami Dyrekcji Okręgu Poczt i Telegrafów oraz oczywiście Polskiego Urzędu Pocztowo-Telegraficznego nr 1.  O zmierzchu do poczty przybył również chorąży Piotr Teshmer, odznaczony orderem „Virtuti Militari” pracownik PKP. Grupą dowodził Konrad Guderski, jego zastępcą był zaś Alfons Flisykowski, który od dłuższego czasu kierował zakonspirowaną organizacją samoobrony działającą wśród pracowników poczty.[17] 1 września o godzinie 4.30 dyżurujący przy centrali telefonicznej Bernard Binnebesel poinformował „Konrada”, że połączenia telefoniczne i telegraficzne zostały przerwane. Konrad Guderski postawił załogę w stan pogotowia i rozkazał wydanie wszystkim pocztowcom broni.[18]

Walki

O godzinie 4.45 w budynku poczty słychać było oddalone odgłosy wystrzałów artyleryjskich. To szkolny pancernik Schleswig-Holstein rozpoczął ostrzał Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte z dział artylerii głównej kalibru 280 mm.[19] Wobec zbliżającego się nieuchronnie ataku Niemców, pocztowcy rozważali kapitulację, jednak po krótkiej naradzie podjęli decyzję o obronie placówki.[20] Zgodnie z otrzymanymi instrukcjami, pocztowcy mieli za zadanie bronić się aż do nadejścia odsieczy. Oprócz obrońców w budynku znajdował się również dozorca, 67-letni Jan Pipka, jego żona Małgorzata oraz ich wychowanka, 11-letnia Erwina Barzychowska.[21] Chwilę po tym, jak do uszu pocztowców dotarły odgłosy pierwszych wystrzałów z Schleswiga-Holsteina, oddziały niemieckie przystąpiły do ataku na Polski Urząd Pocztowo-Telegraficzny nr 1.

Na podstawie przejętych w 1945 roku w Gdańsku niemieckich dokumentów ustalono, że plan ataku na Urząd Pocztowy nr 1 powstał już 3 lipca 1939 roku.[22] Atak na pocztę miał być przeprowadzony siłami gdańskiej policji w liczbie 180 funkcjonariuszy. Spośród nich wydzielone zostały trzy główne grupy szturmowe, liczące po kilkanaście osób. W każdej z grup miał się znajdować jeden policjant znający język polski, dwóch funkcjonariuszy z pistoletami maszynowymi, dwóch z nożycami do cięcia drutu i siekierami oraz kolejnych dwóch z materiałami wybuchowymi. Dwie takie grupy miały za zadanie wysadzić drewniany parkan i zaatakować gmach poczty od strony południowej, po czym opanować parter i piwnicę budynku. Wówczas planowano wysłać na miejsce grupę wsparcia, mającą za zadanie zabezpieczyć wejście na pocztę od strony południowej. Trzecia grupa szturmowa, licząca 19 policjantów, miała zaatakować pocztę od zachodu. Jej celem było opanowanie klatki schodowej wyższych kondygnacji budynku. Podążająca za nią grupa wsparcia miała przeszukać i zabezpieczyć budynek. Podczas akcji 24 policjantów miało zamknąć okoliczne ulice, a 43 zająć pozycje strzeleckie w opróżnionych z mieszkańców okolicznych budynkach i ostrzeliwać pocztę z broni ręcznej, w tym z trzech karabinów maszynowych. W odwodzie pozostawiono 19 policjantów z położonego niedaleko poczty II komisariatu policji, którzy mieli odpowiadać za przejęcie jeńców, oraz sześciu funkcjonariuszy, mających zabezpieczyć budynek po zakończeniu działań.[23]

Natarcie na gmach poczty zaczęło się 1 września tuż po godzinie 4.45. Grupy szturmowe rozpoczęły ostrzał budynku z broni ręcznej, zapewniając osłonę dla funkcjonariuszy podkładających materiały wybuchowe celem stworzenia wyłomów w otaczających pocztę parkanach. Pocztowcy odpowiedzieli ogniem z okien, w stronę napastników rzucili również granaty. Wspierani przez SS-manów z SS Heimwehr Danzig niemieccy policjanci nie byli w stanie przełamać polskiej obrony. Niemcy postanowili więc przebić się do gmachu poczty przez ścianę z siadującego z nią budynku Urzędu Pracy. Dowodzący obroną „Konrad” zauważył wyłom w murze i próbujących przedostać się przez niego napastników, rzucił więc w ich kierunku granat.  Niestety, z powodu zbyt bliskiej eksplozji granatu Konrad Guderski zginął na skutek ran odniesionych od odłamków. Pocztowcy ostatecznie odparli atak przez wyłom w murze za pomocą ognia z broni maszynowej. Dowództwo przejął Alfons Flisykowski, który został ranny.

Na zdjęciu widoczny jest rekonstruktor polskiego żołnierza z września 1939 roku wyposażony w rkm. wz. 28. To właśnie trzy karabiny maszynowe tego typu były najprawdopodobniej na wyposażeniu obrońców poczty.  Ręczny karabin maszynowy wzór 1928 był używaną w Polsce modyfikacją amerykańskiego Browninga M1918 (BAR).  Źródło zdjęcia: Wikimedia Commons, licencja: CC BY-SA 3.0

Na zdjęciu widoczny jest rekonstruktor polskiego żołnierza z września 1939 roku wyposażony w rkm. wz. 28. To właśnie trzy ręczne karabiny maszynowe tego typu były najprawdopodobniej na wyposażeniu obrońców poczty. Ręczny karabin maszynowy wz. 28 był używaną w Polsce modyfikacją amerykańskiego Browninga M1918 (BAR). Źródło zdjęcia: Wikimedia Commons, licencja: CC BY-SA 3.0

Wobec nieskuteczności pierwotnego planu, Niemcy postanowili sprowadzić posiłki. Pod pocztę podciągnięte zostały dwa działa kalibru 75 mm, które ustawiono w odległości około 50 metrów od budynku. Oprócz tego na miejsce sprowadzono samochody pancerne ADGZ należące do gdańskiej policji, pod osłoną których atakujący starali się podejść pod główne wejście. Pomimo zaangażowania tak znacznych sił opór pocztowców nie słabł, a atakujący Niemcy wciąż ponosili straty. Próby podrzucenia do wnętrza budynku granatów lub ładunków wybuchowych uniemożliwiały zakratowane okna, a wtargnięcie do gmachu piechoty skutecznie utrudniał ogień z broni maszynowej. Dowodzenie nad operacją przejął sam dowódca gdańskiej policji, pułkownik Willy Bethke. Rozkazał on wykorzystać do ostrzału poczty haubicę 105 mm, którą sprowadzono na miejsce i ustawiono w odległości około 150 metrów od budynku. Równolegle z piwnic sąsiedniego budynku Urzędu Pracy, w którym znajdował się również II komisariat policji gdańskiej, planowano wykonać podkop. Realizację tego zadania powierzono saperom z SS Heimwehr Danzig, dowodzonym przez generała Friedricha Georga Eberhardta.

Niemcy atakują Pocztę Polską pod osłoną samochodu pancernego ADGZ. Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

Niemcy atakują Pocztę Polską pod osłoną samochodu pancernego ADGZ. Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

O godzinie 17.15 saperzy wysadzili umieszczony w podkopie ładunek wybuchowy. Wskutek zawalenia się części murów droga do budynku została otwarta, ostrzał z haubicy uszkodził również wejście do gmachu. Obrońcy poczty przenieśli się do piwnic, gdzie kontynuowali obronę przed atakującymi Niemcami. Około godziny 18.00 napastnicy podciągnęli pompy strażackie, z których polewali pocztę benzyną i benzolem. Łatwopalna mieszanka została również wpompowana do piwnic i podpalona przy użyciu miotaczy ognia. Z powodu miażdżącej przewagi przeciwnika, w obliczu szalejącego pożaru i olbrzymich strat poniesionych podczas 14 godzin walk, obrońcy podjęli decyzję o kapitulacji. Około godziny 19.00 dyrektor Jan Michoń wyszedł z Urzędu Pocztowego nr 1 z białą flagą. Został zastrzelony. Niemcy wyprowadzili z budynku pozostałych obrońców.[24] Opublikowany jeszcze w 1939 roku przez stronę niemiecką dokument wyszczególnia odnalezione w budynku poczty egzemplarze i rodzaje broni:

„- 3 lekkie karabiny maszynowe
– 44 pełne i 13 pustych magazynków do lekkich karabinów maszynowych
– 30 pistoletów
– 1 rewolwer
– 1 torba amunicji pistoletowej
– 2 ładunki wybuchowe
– 150 granatów ręcznych”[25]

Tak skromne środki pozwoliły pocztowcom na 14-godzinne odpieranie prawie czterokrotnie liczniejszych sił, mających do dyspozycji wsparcie artylerii i samochodów opancerzonych.

Jan Michoń w Gdyni. Źródło: Wikimedia Commons, licencja: CC BY-SA 3.0

Jan Michoń w Gdyni. Źródło: Wikimedia Commons, licencja: CC BY-SA 3.0

Dalsze losy obrońców Poczty Polskiej

39 pojmanych obrońców Poczty Polskiej więziono do 8 września, kiedy to 28 z nich zostało skazanych na karę śmierci za działalność partyzancką w sfingowanym procesie. Pozostałych pocztowców ze względu na ich zły stan zdrowia sądzono 28 września. Oni również zostali skazani na śmierć. Wydane z pogwałceniem prawa wyroki wykonano 5 października 1939 roku.[26]   Ponieważ teren Poczty Polskiej miał w Wolnym Mieście Gdańsku status eksterytorialny, pocztowcy nie mogli byś uznawani za partyzantów. W ich przypadku pogwałcono również konwencję haską, która w jednym z artykułów zakładała poszanowanie przez okupanta prawa obowiązującego na zajętym terenie, a więc w przypadku Poczty Polskiej prawa polskiego. Co najbardziej rażące, rozporządzenie o specjalnym wojennym prawie karnym, które było podstawą do wydania wyroków śmierci, dotyczyło jedynie działań przeciwko siłom zbrojnym, do których w rozumieniu ówczesnego prawa zaliczał się Wehrmacht, a nie oddziały policji czy SS. Obowiązywało ono zresztą na terenie Wolnego Miasta Gdańska dopiero od 3 września 1939 roku. Wyroki śmierci zostały więc wydane wbrew prawu ustanowionemu przez stronę niemiecką, a nawet niezgodnie z kodeksem karnym Wolnego Miasta Gdańska, który nie przewidywał kary śmierci.[27]

Pocztowcy po kapitulacji. Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

Pocztowcy po kapitulacji. Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

Walki o Pocztę Polską pochłonęły również niewinne ofiary. W budynku przez cały czas trwania walk znajdowała się rodzina dozorcy, Jana Pipki. Zmarł on 2 września w szpitalu, poparzony podczas walk. Jego wychowanka, 11-letnia Erwina Barzychowska, zmarła w wyniku poparzeń po 7 tygodniach. Ocalała Małgorzata Pipka tak opisywała te wydarzenia:

Mąż był całkiem łysy, czapki też nie nosił. Jak z tych miotaczy ognia zaczęli strzelać przez okna do piwnic, to mojemu Janowi pierwszemu oblali głowę. Wypaliło mu skórę i kości do mózgu. Zmarł następnego dnia w szpitalu.        

Ja z Erwinką chciałam wyjść na podwórze, bo budynek płonął. Musieli to zauważyć tamci żołnierze, bo oblali mnie i Erwinkę płynem palącym, co na ciele jeszcze płonął żywym ogniem. Byłam zupełnie ślepa. Dopiero po trzech dniach odzyskałam wzrok, ale dobrze już nigdy nie widziałam. Trzymali mnie w szpitalu jeszcze 6 tygodni. Potem trzy dni męczyli na prezydium policji, aż wreszcie znalazłam się w więzieniu.

Biedna Erwinka po 7 tygodniach strasznych męczarni zmarła w szpitalu.”[28]

Obrońcy Poczty Polskiej w Gdańsku po kapitulacji. Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

Obrońcy Poczty Polskiej w Gdańsku po kapitulacji. Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

Z walk udało się ocaleć i uniknąć pojmania czterem pocztowcom. Wszyscy przeżyli wojnę i po jej zakończeniu zostali w Polsce. Byli to: Władysław Milewczyk, Andrzej Górski, Franciszek Mielewczyk i Augustyn Młyński.[29] Dokładne straty poniesione przez stronę niemiecką nie są znane, choć według różnych źródeł szacuje się, że podczas ataku poległo nawet kilkudziesięciu policjantów i SS-mannów. SS Heimwehr Danzig weszła później w skład owianej złą sławą dywizji SS-Totenkopf, gdzie jej członkowie stanowili rdzeń dywizyjnych jednostek artylerii.[30] 1 września 1939 roku oddziały niemieckie zaatakowały i zajęły w Gdańsku również Biuro Gdańskie Polskich Kolei Państwowych i Naczelnego Inspektoratu Ceł, dom akademicki we Wrzeszczu oraz budynek gimnazjum polskiego.[31]

Lista poległych i rozstrzelanych obrońców:[32]

Polegli w czasie walki 1 września i zmarli wskutek odniesionych w walce ran:

Jan Wąsik
Brunon Marszałkowski
Konrad Guderski
Bronisław Szulc
Jan Michoń
Stanisław Rekowski
Stefan Cywiński
Bernard Binnebesel
Alojzy Franz
oraz
Trzech nie rozpoznanych
Jan Pipka
Erwina Barzychowska

Rozstrzelani w dniu 5 października:

Wojciech Kurkowski
Franciszek Klinkosz
Konrad Grotha
Alfons Flisykowski
Józef Rzepka
Kazimierz Gdaniec
Jan Nowak
Jan Ellwardt
Franciszek Magulski
Alojzy Bela
Stefan Nowakowski
Franciszek Mionskowski
Brunon Piełowski
Leonard Wiśniewski
Aleksander Racki
Kazimierz Rogaczewski
Jan Banaszkowski
Florian Budziak
Andrzej Binkowski
Leon Schreiber
Stefan Bączkowski
Władysław Bazgier
Sylwester Płoszyński
Władysław Kupka
Bernard Majewski
Kazimierz Orzechowski
Heliodor Becker
Władysław Koprowiak
Ignacy Sikorski
Józef Strzelecki
Piotr Toshmer
Franciszek Krause
Franciszek Kuntz
Franciszek Rąbca
Augustyn Lis
Maksymilian Cygalski
Jan Klimek
Ignacy Połom

Leon Fuz – zaginiony w obozie koncentracyjnym w grudniu 1939 roku

Bibliografia:

Źródło:

100 documents on the origin of the war. Selected from the official German White Book, Berlin 1939, s. 156-158.

Opracowania:

Beevor A., Druga Wojna Światowa, Kraków 2013.

Bogacki F.R., Romanowski J., Obrona Poczty Polskiej w Gdańsku, Warszawa 1976.

Daniluk J., Obrońcy Poczty Polskiej w Gdańsku,  Warszawa 2014.

Mann C. SS-Totenkopf. Historia Dywizji Waffen SS 1940-1945, Warszawa 2008.

Wardzyńska M., Był rok 1939. Operacja niemieckiej policji bezpieczeństwa w Polsce. Intelligenzaktion, Poznań 2009.

Zawilski A., Bitwy polskiego Września, Łódź 1989.

 

like
[1] A. Beevor, Druga Wojna Światowa, Kraków 2013, s. 37.

[2] F. R. Bogacki, J. Romanowski, Obrona Poczty Polskiej w Gdańsku, Warszawa 1976, s. 29.

[3] J. Daniluk, Obrońcy Poczty Polskiej w Gdańsku, Warszawa 2014, s. 2.

[4] F. R. Bogacki, J. Romanowski, op. cit., s. 4.

[5] Ibidem, s. 6.

[6] J. Daniluk, op. cit., s. 4.  

[7] Ibidem, s. 3.

[8] F. R. Bogacki, J. Romanowski, op. cit., s. 7.

[9] Ibidem, s. 12.

[10] M. Wardzyńska, Był rok 1939. Operacja niemieckiej policji bezpieczeństwa w Polsce. Intelligenzaktion, Poznań 2009, s. 37.

[11] J. Daniluk, op. cit., s. 5.

[12] F. R. Bogacki, J. Romanowski, op. cit., s. 14.

[13] J. Daniluk, op. cit., s. 5.

[14] A. Zawilski, Bitwy polskiego Września, Łódź 1989, s. 42.

[15] F. R. Bogacki, J. Romanowski, op. cit., s. 20.

[16] J. Daniluk, op. cit., s. 5-6.

[17] F. R. Bogacki, J. Romanowski, op. cit., s. 22-24.

[18] A. Zawilski, op. cit., s. 45.

[19] A. Beevor, op. cit., s. 37.

[20] F. R. Bogacki, J. Romanowski, op. cit., s. 29.

[21] Ibidem, s. 24.

[22] Ibidem, s. 19.

[23] J. Daniluk, op. cit., s. 6-7.

[24] F. R. Bogacki, J. Romanowski, op. cit., s. 29-36.

[25] 100 documents on the origin of the war. Selected from the official German White Book, Berlin 1939, s. 156-158.

[26] J. Daniluk, op. cit., s. 14-15.

[27] Ibidem, s. 15-16.

[28] F. R. Bogacki, J. Romanowski, op. cit., s. 38.

[29] Ibidem, s. 41.

[30] C. Mann, SS-Totenkopf. Historia Dywizji Waffen SS 1940-1945, Warszawa 2008, s. 69.

[31] F. R. Bogacki, J. Romanowski, op. cit., s. 42.

[32] Ibidem, s. 47-49

Artykuł opublikowano na wolnej licencji.

Zezwala się na korzystanie z powyższego tekstu do dowolnego celu, również komercyjnego,  na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska (znanej również jako CC-BY-SA 3.0 PL), dostępnej pod adresem
http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/ lub innej wersji językowej tej licencji lub którejkolwiek późniejszej wersji tej licencji, opublikowanej przez organizację Creative Commons. Wymagamy podania autora artykułu oraz miejsca pierwotnej publikacji wraz z linkiem do artykułu w portalu wiekdwudziesty.pl 

Licencja nie dotyczy zdjęć i ilustracji – informacje o ich statusie są umieszczone w podpisach

Opublikuj swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*