303. Bitwa o Anglię

W sierpniu 2018 roku miłośnicy historii mogą obejrzeć dwa nowe filmy o pilotach latających w czasie Bitwy o Anglię: brytyjski „303. Bitwa o Anglię” (2018) i polski „Dywizjon 303. Historia prawdziwa” (2018). Jako pierwsza zadebiutowała produkcja z Wielkiej Brytanii w reżyserii Davida Blaira. Na jego wcześniejsze dokonania składają się seriale i filmy fabularne realizowane dla telewizji. Nie odniosły one jednak większego sukcesu komercyjnego poza krajami należącymi do Wspólnoty Narodów.

Fabuła filmu „303. Bitwa o Anglię” (2018) skupia się na działaniach pilotów dywizjonu 303 w okresie walk nad Wielką Brytanią i Francją w lecie 1940 roku. Niemiecka Luftwaffe próbowała wywalczyć panowanie w powietrzu, dzięki czemu możliwa stałaby się inwazja na Wyspy Brytyjskie. Dywizjony myśliwskie Royal Air Force między majem a czerwcem tego roku poniosły spore straty. O ile łatwo było je uzupełnić o maszyny, to zaczęły pojawiać się problemy z personelem latającym. Napływ ochotników z krajów Commonwealthu oraz ze Stanów Zjednoczonych nie pozwalał na wypełnienie braków w eskadrach. Brytyjczycy zdecydowali się zatem na wprowadzenie do walki pilotów pochodzących z Polski i Czechosłowacji. Wielu z nich miało już doświadczenie bojowe wyniesione z kampanii wrześniowej i niemieckiej ofensywy z 1940 roku. Dowództwo RAF było sceptyczne zwłaszcza w stosunku do Polaków. Sugerowano brak znajomości pilotażu nowoczesnych samolotów myśliwskich i problemy z komunikacją w języku angielskim. Była to niesprawiedliwa ocena, ponieważ we Francji polscy piloci latali na myśliwcach o podobnych charakterystykach jak Hawker Hurricane i Supermarine Spitfire. Dodatkowo obawiano się o morale żołnierzy, którzy w ciągu dwóch lat dwa razy ponieśli klęskę. Mimo to zdecydowano się na wprowadzenie Polaków i odciążenie dywizjonów brytyjskich oraz kanadyjskich. Dzięki temu udało się powstrzymać Luftwaffe i doprowadzić do rezygnacji Niemców z inwazji na Wielką Brytanię.

„303. Bitwa o Anglię” (2018) przedstawia wydarzenia pomiędzy czerwcem a końcem września 1940 roku z perspektywy Jana Zumbacha (Iwan Rheon), który uciekł z Francji do Wielkiej Brytanii i dołączył do pozostałych polskich lotników. Ważną dla fabuły postacią jest Kanadyjczyk John Kent (Milo Gibson) – dowódca Dywizjonu 303. Początkowo był on nieufny w stosunku do umiejętności egzotycznych gości znad Wisły, ale po tym, jak wykazali się brawurą i umiejętnościami w czasie walki, stał się wielkim orędownikiem obecności Polaków w RAF. Dzięki temu oraz podstawowej znajomości języka polskiego zyskał przydomek Kentowski.

W epizodycznych scenach pojawiają się piloci 303 Dywizjonu m.in.: Witold Urbanowicz (Marcin Dorociński), Zdzisław Krasnodębski (Radosław Kaim), Witold Łokuciewski (Sławomir Doliniec) i Josef František (Kryštof Hádek).

Finalny efekt pracy zespołu filmowców pod kierownictwem Davida Blaira pozostawia wiele do życzenia. Najwięcej zarzutów można mieć do efektów specjalnych wykorzystanych celem pokazania walk w powietrzu. Twórcy zrezygnowali z użycia prawdziwych maszyn na rzecz grafiki, co znacznie obniża wartość filmu. Praktycznie wszystkie zostały stworzone w oparciu o animację komputerową, która nie zachwyca poziomem. W niektórych ujęciach przypominają one wizualizacje, jakie można spotkać w symulatorach lotniczych na komputerach stacjonarnych i konsolach. Tylko niewielka część została nakręcona z wykorzystaniem prawdziwych myśliwców Hawker Hurricane.

Kolejną kwestią, która negatywnie wpływa na film, jest zbytnio rozbudowany wątek obyczajowy, czyli romans Jana Zumbacha i Phyllis Lambert (Stefanie Martini). Krótkotrwałe związki pomiędzy pilotami a żeńskim personelem pomocniczym RAF były na porządku dziennym, nie stanowi to jednak podstawy do budowania wokół tego narracji filmu o Dywizjonie 303.

Jednakże największym rozczarowaniem jest odzwierciedlenie prawdziwych wydarzeń z historii jednostki. Scenarzyści Robert Ryan i Alastair Galbraith pozwolili sobie na zbytnią dowolność, która w ostateczności doprowadziła do wielu kardynalnych błędów i zwyczajnych przekłamań. Wszystko zostało wręcz spłycone lub też pokazane w bardziej widowiskowy sposób. Przykładem jest śmierć sierżanta Josefa Františka, który w rzeczywistości poległ w listopadzie 1940 roku podczas akrobacji wykonywanej w pobliżu domu jego ówczesnej dziewczyny. W filmie spektakularnie uderza swoim samolotem w klif w okolicach Dover z powodu braku paliwa. Podobnie wygląda przedostanie się Jana Zumbacha do Wielkiej Brytanii. Scenarzyści postanowili pokazać scenę z uprowadzeniem francuskiego samolotu zamiast zwyczajnegorejsu z Bordeaux. Najgorszym elementem jest fikcyjna postać Gabriela Horodyszcza (Adrian Zaręba), który w powietrzu nie potrafił się przemóc i strzelać do Niemców. Sprawa została wykryta dzięki fotokarabinom (które nie były powszechnie montowane w każdym samolocie w okresie Bitwy o Anglię) i pilot został odsunięty od lotów. W zamyśle twórców miało to pokazać wątpliwości moralne lotników, a pokazało zwyczajne tchórzostwo i niestabilność emocjonalną. Osoby, które nie interesują się zmaganiami lotniczymi z lata 1940 roku, mogą tez mieć problemy z poprawnym zidentyfikowaniem pilotów. Jest to zupełne przeciwieństwo monumentalnej produkcji „Bitwa o Anglię” (1969) lub czeskiego filmu „Ciemnoniebieski świat” (2001), gdzie cała narracja była spójna i przedstawione postaci stanowiły ważny element całości historii, a nie tylko tło dla romansu.

Jedną z niewielu scen godnych uwagi jest końcowa sekwencja z 1946 roku i losy żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie oraz wdzięczność, jaką okazały im władze brytyjskie. Idealnie oddaje to sytuację lotników, którzy ginęli w obronie Wielkiej Brytanii, a potem nie mogli wziąć udziału w defiladzie zwycięstwa. Bardzo sugestywnie przedstawiono sytuację polskiej ludności pod niemiecką okupacją. Wykorzystano do tego egzekucje rodzin żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. W czasie kłótni z pilotami RAF Jan Zumbach stwierdził, że wkrótce coś takiego może się zdarzyć na terenie Wysp Brytyjskich. Jest do świetny zabieg pokazujący, jak wyglądał los pod niemiecką okupacją i jakie zadanie stoi przed lotnikami.

Film jest zwyczajną średniobudżetową produkcją, która tylko w minimalnym stopniu oddaje charakter walk pilotów RAF i Polskich Sił Powietrznych z Luftwaffe. Słabe sceny walk powietrznych oraz zbyt rozbudowany wątek obyczajowy sprawiają, że nie jest to dzieło na miarę XXI wieku, wpisujące się w kanon filmów wojennych.

Komentarze
  1. John S
  2. Bilbo
  3. Michał Szafran Michał Szafran
  4. Bilbo

Opublikuj swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*