Wystawa „Nasi chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy”
Od lipca 2025 do maja 2026 w Muzeum Gdańska prezentowana jest wystawa czasowa Nasi chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy. Celem autorów jest przybliżenie służby Pomorzan w siłach zbrojnych III Rzeszy w latach 1942 – 45 oraz ich dalszych losów w PRL i III RP.

Wystawa
Nasi chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy umieszczona jest w Galerii Palowej Ratusza Głównego Miasta. W jej skład wchodzą:
- tablice informacyjne w języku polskim i angielskim,
- oryginalne dokumenty i zdjęcia z lat 1939 – 1945,
- kilkanaście przedmiotów wyposażenia żołnierza piechoty (hełm, ładownice, karabinek Mauser, pas główny i buty)
- literatura wspomnieniowa dotycząca służby obywateli polskich w formacjach mundurowych III Rzeszy,
Narracja skupia się na:
- procesowi wcielenia do wojska i szkolenia,
- frontowej służbie,
- dezercjach i wstąpieniu do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie,
- powojennej sytuacji weteranów armii niemieckiej oraz próbach zacierania śladów służby dla III Rzeszy,
- kwestiach przywracania pamięci
- wykorzystaniu sprawy dziadka z Wehrmachtu w czasie kampanii wyborczej w 2005 roku.
Wystawa jest typowym dziełem państwowego muzealnictwa i poza tematyką nie różni się od podobnych inicjatyw w innych placówkach. Jej celem ma być przybliżenie zwiedzającemu służby Polaków z Pomorza w armii niemieckiej w okresie II wojny światowej.
Komentarz
Wystawa Nasi chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy po raz kolejny wywołała ożywioną dyskusję na temat służby mieszkańców Pomorza w armii niemieckiej. Pojawiła się antyniemiecka retoryka sugerująca zdradę każdemu obywatelowi RP, który wstąpił do wojska w okresie 1942 – 1945. Wynika to w dużej mierze z niezrozumieniu specyfiki Pomorza pod okupacją niemiecką. Po 1942 roku nastąpił wzrost nadawania III grupy w ramach Deutsche Volksliste czyli osób
- o niemieckich korzeniach mających małżonkę lub małżonka z terenu III Rzeszy,
- spolonizowanych Niemców, którzy przed 1939 rokiem nie brali czynnego udziału w życiu kulturalnym i politycznym w RP,
- wywodzących się z grup etnicznych skłaniających się ku niemczyźnie.
Niemcy szukając rekrutów musieli sięgnąć po mieszkańców Pomorza, którym za odmowę służby wojskowej groziło więzienie, obóz koncentracyjny oraz prześladowania rodziny (wraz z przymusowym wysiedleniem). Dzięki temu wielu Kaszubów przywdziało niemiecki mundur. Dokonali tego z przymusu i chęci uniknięcia represji ze strony aparatu państwowego III Rzeszy. Warto również dodać, że Polacy nigdy nie stworzyli w armii niemieckiej ochotniczych formacji jak inne narody europejskie (m.in. Belgowie, Francuzi, Hiszpanie czy Holendrzy).
Sugerowanie zdrady za służbę wojskową świadczy wyłącznie o braku podstawowej wiedzy historycznej. W XX wieku mieliśmy już przykłady, że Polacy służyli w armiach państw zaborczych a po odzyskaniu niepodległości czynnie brali udział w odbudowie polskiej państwowości. Czy admirała Józefa Unruga również nazwiemy zdrajcą za jego służbę w Kaiserliche Marine?
Największe kontrowersje budzi sam tytuł czyli Nasi Chłopcy. Nawiązuje do mieszkańców Luksemburga zwanych Ons Jongen, którzy przymusowo zostali wcieleni do armii niemieckiej. Krytycy wystawy zwrócili również uwagę na fragment zdania w którym opisano emocje jakie spotkały rekrutów. Ekscytacja wywołana nowym doświadczeniem i możliwością zobaczenia nieznanych dotąd stron stała się pretekstem do kolejnych oskarżeń o zdradę i promowanie niemieckiej polityki historycznej.
Postawmy się jednak w sytuacji młodego mężczyzny, który co najwyżej odwiedził miasta jak Kartuzy, Kościerzyna i Wejherowo a całą młodość spędził w małej kaszubskiej wsi. Trafienie do obcego kraju jak Francja lub Norwegia było dla niego nowym doświadczeniem. Gorzej jeśli wysłano go na front wschodni gdzie raczej nie miał okazji zobaczyć dużego i ładnego miasta lub zapoznać się z nowoczesnymi metodami pracy na roli.
Autorzy poświęcili sporo uwagi na zjawisko dezercji Polaków i ich późniejszej służby w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie. Wspomnieli również o tym, że lokalna ludność zdawała sobie sprawę z przymusowego wcielenia do Wehrmachtu i często pomagała w kontaktach z lokalnym ruchem oporu. W kulturze masowej funkcjonuje postać dezertera z Wehrmachtu i jest nim plutonowy Gustaw Jeleń, który związał swoich gefreitrów i uciekł panzerem do Ruska. Fikcyjna postać stworzona przez Janusza Przymanowskiego nie wzięła się z powietrza tylko była odzwierciedleniem trudnych losów Ślązaków w okresie II wojny światowej.
Doskonałym elementem wystawy są fragmenty poświęcone ukrywaniu faktu służby w armii niemieckiej. Jest to zdecydowanie najmocniejszy element pokazujący jak wyglądała sytuacja na Pomorzu w okresie PRL. Za to niepotrzebnie wyciągnięto sprawę dziadka z Wehrmachtu jaka pojawiła się w czasie kampanii prezydenckiej w 2005 roku. Może to wywoływać niepotrzebne emocje w toczącym się od wielu lat sporze pomiędzy największymi polskimi partiami politycznymi. Zamiast tego lepiej było umieścić tablicę poświęconym niemieckim represjom na Pomorzu jakie miały miejsce zaraz na początku okupacji. Szczególnie przydałoby się przybliżenie Zbrodni Pomorskiej jako działania na rzecz pozbycia się inteligencji i działaczy polskich organizacji. Dzięki temu zwiedzający miałby znacznie szerszy obraz sytuacji i nie byłoby niezrozumienia oraz oskarżeń o kolaborację.
Podsumowanie
Wystawa Nasi chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy to dobra inicjatywa, której celem jest pokazanie historii Polaków przymusowo wcielonych do wojska . Począwszy od powołania aż do dezercji i powrotu do swojej małej ojczyzny. Powojenna historia również została dość przystępnie pokazana. Niestety doszło do niezrozumienia idei wystawy oraz licznych oskarżeń o zdradę i ochotniczą służbę. Cała nagonka medialno-polityczna nie służy edukacji i patrząc z perspektywy nauczyciela widzę dość poważne braki w wiedzy historycznej. Na wystawie dostępna jest półka z literaturą wspomnieniową osób przymusowo wcielonych do Wehrmachtu i zachęcam do zapoznania się z tymi wartościowymi publikacjami. Z ich pomocą uda się uniknąć powielania historycznych bzdur.























Opublikuj komentarz