Most nad piekłem. Amerykańskie bombowce na polskim niebie

Zimna wojna zaczęła się nad płonącą Warszawą.

W południe 18 września 1944 roku niebo nad płonącą stolicą Polski wypełniły klucze Latających Fortec. 110 bombowców B-17 zrzuciło 1300 pojemników z bronią i zaopatrzeniem dla walczących powstańców. Mimo że morale załóg było wysokie – ładownie zamiast bomb wypełniała pomoc humanitarna i broń dla sojuszników –skuteczność akcji była znikoma. Większość zasobników trafiła w ręce Niemców bądź zatonęła w Wiśle.

Amerykańskie maszyny nie wróciły na zachód, a wylądowały na lotniskach pod Połtawą. Sowieci udostępnili je aliantom dla realizacji wahadłowych misji bombowych o kryptonimie „Frantic”. W leżących na ukraińskiej ziemi bazach Jankesi początkowo witani byli jak bohaterowie. Rosjanie uczyli ich pić wódkę, czerwonoarmistki umawiały się z nimi na randki, a całości przyglądali się wysłani z Moskwy szpiedzy.

„Most nad piekłem. Amerykańskie bombowce na polskim niebie” – książka Plokhy’ego. Premiera książki – 29 czerwca.

Już od pierwszych dni powstania Churchill i Roosevelt nakłaniali Stalina, by ten zgodził się na niesienie pomocy walczącej Warszawie. Dyktator wolał jednak utopić miasto w morzu krwi. Narosłe wówczas nieporozumienia były początkiem kolejnej, tym razem zimnej wojny.

Serhii Plokhy, uznany ukraiński historyk i wykładowca Uniwersytetu Harvarda, twórca pierwszej obszernej historii katastrofy reaktora jądrowego w Czarnobylu. Wielokrotnie nagradzany autor m.in. Ostatniego imperium, Kwestii rosyjskiej i Wrót Europy (polskie wydanie w przygotowaniu). Twórca tezy o istotnej roli Ukraińskiej SRR w rozpadzie Związku Radzieckiego. W Moście nad piekłem dowodzi, że zimna wojna zaczęła się już latem 1944 roku, kiedy Stalin odmawiał aliantom wykorzystania lotnisk pod Połtawą w niesieniu pomocy walczącej Warszawie.


Źródło: materiały prasowe

Opublikuj swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*