Kacper Śledziński „Tankiści. Prawdziwa historia Czterech pancernych”

Kacper Śledziński „Tankiści. Prawdziwa historia Czterech pancernych”

Praktycznie każdy miłośnik polskiego kina i oręża miał w przeszłości do czynienia z serialem telewizyjnym „Czterej pancerni i pies”. Dla wielu osób oglądanie przygód załogi czołgu T-34 o numerze taktycznym 102 było pierwszym kontaktem z historią. Wydarzenia przedstawione przez twórców tego obrazu nie odzwierciedlały dokładnych losów 1. Warszawskiej Brygady Pancernej imienia Bohaterów Westerplatte. Wiele wątków zostało celowo pominiętych, a inne wysunięto na pierwszy plan. Kacper Śledziński w swojej najnowszej książce postanowił opisać, jak faktycznie wyglądały losy czołgistów idących ze Wschodu w kierunku Polski. Autor jest cenionym historykiem i twórcą popularnonaukowych publikacji dotyczących zagadnień z dziedziny polskiej historii wojskowości. Opisywał  działania cichociemnych[1], podwodniaków[2] i pancerniaków generała Stanisława Maczka[3].

Tankisci PRESS

Przyszli żołnierze Brygady od końca 1939 roku tułali się po bezkresnych przestrzeniach ZSRR. Trafili tam wraz z rodzinami w wyniku akcji przesiedleńczych na terenach Kresów Wschodnich. Nadzieję na poprawę losu przyniosły wydarzenia z 22 czerwca 1941 roku. Polacy liczyli, że przydadzą się jako żołnierze w wojnie z Niemcami. Już w sierpniu powołano Armię Polską w ZSRR pod dowództwem generała Władysława Andersa. W jej skład wchodziły 5. i 6. Dywizja Piechoty i planowano dalszą rozbudowę. Rozpoczęły się dramatyczne próby zesłańców mające na celu dostanie się do ośrodków mobilizacyjnych. Na początku lutego doszło do zmiany sytuacji. Strona radziecka zaczęła naciskać na wysłanie jednej dywizji na front, czemu ostro sprzeciwił się generał Anders. Ostatecznie zdecydowano o przemieszczeniu prawie 80 tys. żołnierzy i 37 tys. ludności cywilnej na Bliski Wschód. Dla jednostek wojskowych formujących się na terenie ZSRR było to duże utrudnienie. Utracono znaczną część specjalistów, zwłaszcza z dziedziny lotnictwa i broni pancernej. Nie pozostało to bez wpływu na późniejsze problemy z tworzeniem jednostek zmechanizowanych.

6 maja 1943 roku podjęto decyzję o utworzeniu 1. Dywizji Piechoty pod dowództwem generała Zygmunta Berlinga. Rozpoczął się proces ściągania z kolonii karnych i łagrów kolejnych obywateli polskich. Tych, którzy nie zdążyli do Andersa. 15 lipca do obozu w Sielcach trafiły pierwsze czołgi. Data była symboliczna i nawiązywała do rocznicy zwycięstwa pod Grunwaldem. Dodatkowo w tym samym dniu odbywała się msza żałobna w intencji generała Władysława Sikorskiego. Po miesiącu od przyjęcia czołgów na stan 1. DP, podjęto decyzję o organizowaniu samodzielnej jednostki pancernej. Tym sposobem rozpoczął się proces formowania 1. Brygady Pancernej. Największym problemem okazał się brak odpowiednio przeszkolonych kadr. Dodatkowo w jednostce służyło ponad 130 kobiet, głównie na stanowiskach sanitariuszek i radiotelegrafistek. Zrezygnowano z zamiaru stworzenia żeńskiej załogi czołgowej.

Debiut czołgów z orłem piastowskim miał miejsce w bitwie pod Lenino. Wykorzystano wówczas czołgi należące do 1. Pułku Czołgów. T-34 i T-70 użyto na terenie niesprzyjającym pojazdom pancernym. Dodatkową przeszkodą były niemieckie naloty oraz środki artyleryjskie i przeciwpancerne. Bitwa pod Lenino zakończyła się dla 1. Dywizji Piechoty dużymi stratami, ale jednocześnie stała się symbolem walki żołnierza polskiego.

T-34\76 na postumencie w Gdańsku przy Alei Zwycięstwa, fot. Michał Szafran, odwaszegofotokorespondenta.blogspot.com

T-34\76 na postumencie w Gdańsku przy Alei Zwycięstwa, fot. Michał Szafran, odwaszegofotokorespondenta.blogspot.com

T-34\76 na postumencie w Gdańsku przy Alei Zwycięstwa, fot. Michał Szafran, odwaszegofotokorespondenta.blogspot.com

T-34\76 na postumencie w Gdańsku przy Alei Zwycięstwa, fot. Michał Szafran, odwaszegofotokorespondenta.blogspot.com

W styczniu 1944 roku Brygada została przesunięta do strefy przyfrontowej, z zamiarem jej wykorzystania w działaniach ofensywnych. W nocy z 22 na 23 lipca czołowe oddziały przekroczyły Bug i stało się to niezwykle ważnym wydarzeniem propagandowym. Polskie oddziały są na polskiej ziemi – huczały gazety i radiostacje. Do niektórych mieszkańców Kresów Wschodnich nie trafiało to z dość prozaicznego powodu. Oni byli na dawnych ziemiach polskich już do dwóch tygodni. Niestety, wielka polityka i ustalenia Wielkiej Trójki zabrały im ich małe ojczyzny. 1. Brygada Pancerna wzięła udział w bitwie pod Studziankami. Niedoświadczeni polscy czołgiści stanęli do walki z doborową niemiecką dywizją pancerno-spadochronową Hermann Göring. Zrealizowano postawione zadania, ale poniesiono duże straty, które wymusiły zmianę organizacji jednostki. Równie krwawa okazała się walka o Pragę i przyczółek warecko-magnuszewski. Wraz z nadchodzącą zimą zastopowało to działania ofensywne. Czas wykorzystano na szkolenia i uzupełnienia strat w sprzęcie, m. in. o czołgi T-34-85, wyposażone w nową wieżę z silniejszym działem kal. 85mm.

T-34\85 na postumencie w Wejherowie, fot. Michał Szafran, odwaszegofotokorespondenta.blogspot.com

T-34\85 na postumencie w Wejherowie, fot. Michał Szafran, odwaszegofotokorespondenta.blogspot.com

Styczeń 1945 roku przyniósł udział w walkach o Warszawę i Bydgoszcz. Sytuacja zaopatrzeniowa była tak zła, że musiano wydawać żołnierzom Brygady niemieckie sorty mundurowe. Nie lepiej przedstawiała się sprawność pojazdów. Dzięki nadludzkim wysiłkom personelu technicznego, udawało się uzyskiwać jak największą ilość czołgów gotowych do walki. Pancerniacy zostali wkrótce rzuceni do kolejnego zadania. Tym razem przypadł im udział w szturmie na Wał Pomorski, pas fortyfikacji broniących podejścia do Odry. Po raz kolejny czołgiści stanęli do walki. Schemat był bardzo podobny do wcześniejszych działań – czyli niesprzyjający teren i dobrze zorganizowana obrona przeciwpancerna. Przynosiło to straty w ludziach i sprzęcie. Później przegrupowanie i kolejne zadanie. Po Wale Pomorskim Brygada miała wziąć udział w zdobyciu Wejherowa. Oddziały niemieckie broniły się zaciekle, mając na uwadze trwającą operację ewakuacji ludności cywilnej z obszaru Pomorza. Polacy wraz z Rosjanami parli naprzód aż do ostatecznej kapitulacji Niemców. Po zakończeniu walk 1. Brygada Pancerna została skierowana do zadań obrony wybrzeża. Ocalałe pojazdy pancerne zostały włączone w skład 4. Pułku Czołgów Ciężkich i wraz z załogami uczestniczyły w walkach o Odrę i operacji berlińskiej. Koniec wojny nie oznaczał faktycznego pokoju. Brygada wzięła udział w aktywnym zwalczaniu polskiego podziemia niepodległościowego. Kacper Śledziński bardzo trafnie to opisał jako rysę na pancerzu. Ostateczny koniec 1. Warszawskiej Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte to rozformowanie jednostki w dniu 6 lutego 1946 roku.

T-34\85 w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Czołgi T-34 były wykorzystywane przez Wojsko Polskie do 1987 roku. fot. Michał Szafran, odwaszegofotokorespondenta.blogspot.com

T-34\85 w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Czołgi T-34 były wykorzystywane przez Wojsko Polskie do 1987 roku. fot. Michał Szafran, odwaszegofotokorespondenta.blogspot.com

T-34\85 w akcji podczas imprezy rekonstrukcyjnej w Żukowie. fot. Michał Szafran, odwaszegofotokorespondenta.blogspot.com

T-34\85 w akcji podczas imprezy rekonstrukcyjnej w Żukowie. fot. Michał Szafran, odwaszegofotokorespondenta.blogspot.com

Najpopularniejsze oznaczenie czołgu w Polsce. Legendarny Rudy 102. fot. Michał Szafran, odwaszegofotokorespondenta.blogspot.com

Najpopularniejsze oznaczenie czołgu w Polsce. Legendarny Rudy 102. fot. Michał Szafran, odwaszegofotokorespondenta.blogspot.com

Autor bardzo sprawnie opisał losy Brygady. Narracja jest spójna i klarowna, dodatkowo wzbogacona o mapy pokazujące szlak bojowy jednostki. Bardzo dobrym zabiegiem jest dodanie krótkiego tła historycznego wydarzeń z lat 1944–45. Dzięki temu czytelnik ma bardzo dobry obraz sytuacji międzynarodowej i uwarunkowań polityki Wielkiej Trójki. Jest to bardzo pomocne zwłaszcza dla osób, które sięgną po książkę ze względu na fascynację serialem „Czterej pancerni i pies”. Strona graficzna również stoi na wysokim poziomie materiałów fotograficznych. Bibliografia opiera się zarówno na publikacjach książkowych, a także na archiwaliach i rozmowach z uczestnikami tamtych wydarzeń.

Kacper Śledziński wielokrotnie podkreśla tragizm żołnierzy 1. Brygady Pancernej. Z jednej strony udało im się wyrwać z dalekowschodniego piekła, ale jednocześnie pokazuje ich jako ofiary wielkiej polityki. Wielu weteranów jednostki zmuszonych było rozpocząć nowe życie na terenach Ziem Zachodnich. Ludzie, skrzywdzeni przez totalitarny system spod znaku sierpa i młota, walczyli, żeby spełnić marzenie Stalina o podporządkowaniu Europy. Dla prostych żołnierzy celem była, wolna od Niemców, Polska z Wilnem i Lwowem. Wielu z nich nie zgadzało się z polityką ZSRR, co autor przedstawiał w oparciu o konkretne przykłady. Rozprawił się także z wieloma mitami, jakie powstały przez serial „Czterej pancerni i pies”. Janusz Przymanowski, tworząc wojenną opowieść o czołgistach z Brygady, dość swobodnie interpretował fakty historyczne. Większość żołnierzy Brygady pochodziła z Kresów Wschodnich. Natomiast filmowa załoga składała się z gdańszczanina, Ślązaka, Gruzina i Rosjanina. Z propagandowego punktu widzenia taka mieszanka stanowiła bardzo dobry pomysł. Tak samo postąpiono z udziałem czołgu Rudy 102 w walkach o Warszawę. W serialu wóz już wjeżdżał na wiślany most i został uszkodzony pociskiem przeciwpancernym. Najbliższe kilka miesięcy czołgiści spędzili w szpitalu. Pozwoliło to Przymanowskiemu na uniknięcie pytań, dlaczego nie udało się wyzwolić Warszawy w 1944 roku. Kacper Śledziński w toku narracji podaje wiele przykładów żołnierskich losów, które są podobne do postaci z serialu.

Warto zatrzymać się chwilę przy osiemnastoodcinkowej serii przedstawiającej załogę czołgu Rudy 102[4]. Jest to obraz o  rozrywkowym charakterze, nacechowany propagandą zwycięstw Ludowego Wojska Polskiego. Pokazywał wyidealizowany i nierealny wizerunek polskiego żołnierza, walczącego ramię w ramię z sołdatami Armii Czerwonej. Mimo tego stał się kultowym serialem i nawet w XXI wieku jest niezwykle popularny. W dzieciństwie z przejęciem oglądałem Janka, Gustlika, Grzegorza i Olgierda walczących z Wehrmachtem. Był to jeden z wielu bodźców, jaki skłonił mnie do większego zainteresowania się historią. Podejrzewam, że wielu historyków lub pasjonatów wojskowości zaczęło swoją przygodę właśnie od pancernych. Nie wspominając o czołgistach służących obecnie w Wojsku Polskim. Przymanowski stworzył opowieść, która stała się jednym z ważniejszych elementów popkultury. Warto skonfrontować to w oparciu o prawdziwe losy pancerniaków.

„Tankiści. Prawdziwa historia czterech pancernych” to obowiązkowa pozycja dla wszystkich miłośników serialu „Czterej pancerni i pies”. Po prawie czterdziestu latach od momentu jego premiery, mamy niepowtarzalną możliwość prześledzenia, jak naprawdę wyglądał szlak bojowy 1. Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte. Parafrazując tytuł jednego z odcinków, była to prawdziwa radość i gorycz.

Tytuł:  Tankiści. Prawdziwa historia czterech pancernych
Autor:  Kacper Śledziński
Wydawnictwo:  Znak
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 397

Książka do nabycia  w księgarni internetowej znak.com.pl

Galeria zdjęć:

 

[1] Śledziński K., Cichociemni. Elita polskiej dywersji, Kraków 2012.

[2] Idem, Odwaga straceńców. Polscy bohaterowie wojny podwodnej, Kraków 2013.

[3] Idem, Czarna brygada. Bojowy szlak pancernych Maczka, Kraków 2014.

[4] Wnikliwą analizę wszystkich aspektów serialu „Czterej pancerni i pies” przedstawił Marek Łazarz w publikacji Czterej pancerni i pies. Przewodnik po serialu.

Opublikuj swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*