Administracyjnie „zaopiekowani”
Przez ponad sto lat w Szwajcarii działał system, który pod pozorem opieki niszczył życie dziesiątek tysięcy obywateli. Bez wyroków sądowych, bez prawa do obrony – zamykano ich, zmuszano do pracy i wykorzystywano w eksperymentach. Dziś ofiary upominają się o pamięć i sprawiedliwość.
„Pastor ciągnął mnie za uszy i za włosy, bił mnie i… zamykał w piwnicy lub w schowku na miotły”. Historia Waltera Emmisbergera wyłania się ze smutnych wspomnień około 60 tysięcy Szwajcarów – ofiar systemu stworzonego przez własne państwo. Nie każdy miał siłę, by swoje traumatyczne przeżycia przenieść na papier czy ekran. Emmisberger należy jednak do tych, którzy zdecydowali się mówić.
Przez wiele dekad Szwajcaria – kraj kojarzony z neutralnością, porządkiem i demokratycznymi tradycjami – skrywała mroczny sekret. Dziesiątki tysięcy obywateli, szczególnie dzieci, kobiet oraz osób uznawanych za „niedostosowane społecznie”, doświadczały przemocy ze strony własnego państwa. Bez procesu, bez aktu oskarżenia, pozbawiano ich wolności, zmuszano do pracy, upokarzano i wykluczano. Wszystko to odbywało się pod oficjalnym szyldem tzw. administracyjnej opieki (niem. Administrative Versorgung). Dopiero niedawno ofiary tego systemu przebiły się przez mur milczenia i zażądały prawdy.
System administracyjnych internowań funkcjonował w Szwajcarii od połowy XIX wieku aż do 1981 roku. W szczytowym okresie – między latami 30. a 50. XX wieku – trafiało do niego rocznie od kilkuset do ponad tysiąca osób. Szacuje się, że łącznie „zaopiekowano” ponad 60 tysięcy obywateli.

Administrative Versorgung była formalnie narzędziem służącym utrzymaniu „porządku publicznego”. W praktyce stanowiła mechanizm izolowania osób uznanych za niewygodne – bez konieczności uruchamiania procedur sądowych. Organy administracyjne, najczęściej lokalne urzędy lub komisje społeczne, mogły kierować takie osoby do zakładów zamkniętych, domów poprawczych, szpitali psychiatrycznych czy gospodarstw rolnych. Tam pracowały jako darmowa siła robocza, a niekiedy stawały się również obiektami eksperymentów medycznych.
Kto trafiał do tych instytucji? Przede wszystkim osoby biedne i bezrobotne, niezamężne kobiety w ciąży, ludzie uznani za „moralnie upadłych”, „leniwych” czy „społecznie niewygodnych”. Często wystarczył donos sąsiada, proboszcza, nauczyciela, a nawet członka rodziny. Decyzje zapadały bez udziału prawnika i bez realnej możliwości odwołania.
Jedną z ofiar był Michel Mischler, odebrany rodzicom jeszcze jako niemowlę. Wychowywał się w domu dziecka, gdzie – jak wspomina – panowała atmosfera przemocy i bezsilności. Jego brat Willi miał podobne doświadczenia. „Powtarzano nam, że jesteśmy niczym. Że nigdy nie będziemy kimś. I w takim duchu dorastaliśmy” – relacjonuje Michel.
Około 80% osób objętych administracyjną opieką stanowili mężczyźni. Wynikało to z patriarchalnych norm społecznych: mężczyzn postrzegano jako żywicieli rodziny, więc każdy, kto nie spełniał tej roli, był uznawany za obciążenie dla systemu. Kobiety natomiast trafiały do instytucji głównie za „niemoralne” zachowania – ciążę pozamałżeńską, seksualność niezgodną z normami czy sprzeciw wobec autorytetu rodziny.
Do grup ryzyka należeli również: zbuntowana młodzież, osoby bez stałego miejsca zamieszkania (tzw. „vaganci”), samotne matki, dzieci pozamałżeńskie oraz osoby z ubogich, często wiejskich środowisk. System pełnił funkcję zastępczego wymiaru sprawiedliwości – decyzje podejmowały władze administracyjne, bez realnej kontroli sądowej. Sprzyjała temu sytuacja ekonomiczna: w okresach kryzysu państwo miało interes w izolowaniu osób bez dochodu, zmuszając je do pracy i ograniczając wydatki socjalne.
„Może byłbym dziś profesorem uniwersyteckim” – mówi Walter Emmisberger w jednym z wywiadów. Jako nastolatek miał ambicje i plany, które – choć wydawały się realne – nigdy nie miały szans na realizację. Należał do grupy tzw. „Verdingkinder” – dzieci oddawanych do pracy lub wychowania poza rodziną. Urodzony w więzieniu, trafił do domu dziecka, a następnie do rodziny zastępczej. Jak wielu innych, doświadczał przemocy fizycznej i psychicznej.
W wieku 11 lat został umieszczony w szpitalu, gdzie przez trzy lata testowano na nim niezatwierdzone psychofarmaceutyki. „Regularnie przewożono mnie do kliniki psychiatrycznej w Münsterlingen” – wspomina. „Podawano mi różne leki i podłączano do maszyn. Byłem faszerowany tabletkami jak gęś, czasem aż do wymiotów”. Do dziś nie wie, jakie substancje mu podawano. Niektóre z nich były przeznaczone wyłącznie dla dorosłych, inne nigdy nie zostały dopuszczone do użytku.
Eksperymenty te pozostawiły trwałe ślady – zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Emmisberger przez lata zmagał się z traumą, a nawet dziś ma trudności z wejściem do kościoła. Kiedy po latach wrócił do miejsca, gdzie dorastał, konfrontacja z przeszłością zakończyła się atakiem paniki.
Z czasem zdecydował się ujawnić swoją historię i założył stowarzyszenie „Fremdplatziert”. Jego działalność została doceniona – otrzymał nagrodę Prix Courage przyznawaną przez magazyn „Beobachter”.
Podobne doświadczenia miała Mila Kusano, która jako nastolatka została umieszczona w szpitalu psychiatrycznym wśród dorosłych pacjentów. Bywała wykorzystywana jako „przykład” podczas wykładów. Po ucieczce do NRD została schwytana i ponownie osadzona. Dziś, po latach terapii, posiada tytuł magistra filozofii i prowadzi niezależne życie.
Jeannette Marfourt wspomina swoje dzieciństwo jako „piekło na ziemi”. Do pełnoletności przebywała w trzynastu placówkach i pięciu rodzinach zastępczych. Doświadczała przemocy, wielokrotnie uciekała. W wieku 14 i 15 lat zaszła w ciążę w wyniku gwałtów – w jednym przypadku sprawcą był dyrektor placówki. Do dziś nie wie, co stało się z jej dziećmi.
Równie dramatyczny los spotkał Henry’ego Steinera, który trafił do zakładu psychiatrycznego po odmowie służby wojskowej. Przez miesiące przetrzymywano go bez diagnozy. Swoje doświadczenia opisał później w pamiętniku „The Wilted Years”.
Jedną z najbardziej rozpoznawalnych ofiar systemu jest Ursula Biondi, której historia stała się podstawą filmu „Lina” z 2016 roku. W wieku 17 lat zaszła w ciążę i – decyzją władz kantonalnych – została umieszczona w zakładzie w Hindelbank. Przez dwa lata żyła razem ze skazanymi więźniarkami, pracując fizycznie i doświadczając upokorzeń. Dziś aktywnie działa na rzecz upamiętnienia ofiar i walki o ich prawa.

Dopiero w 2014 roku szwajcarski parlament przyjął ustawę odszkodowawczą. Każda uznana ofiara mogła otrzymać jednorazowe świadczenie w wysokości 25 tysięcy franków. Na ten cel przeznaczono 300 milionów franków. Dla wielu była to pomoc spóźniona lub niewystarczająca – część ofiar nie doczekała tego momentu.
W 2019 roku opublikowano poruszający album z czarno-białymi portretami ofiar autorstwa fotografa Josa Schmida. Zdjęcia te stały się wizualnym świadectwem systemowej przemocy. Jedna z bohaterek, Marina Byrde, podsumowała to w prostych słowach: „Szwajcarzy muszą zrozumieć, że to działo się tutaj. Nie gdzieś indziej – ale tu, u nas”.

Dodatkowe tło historyczne
Geneza administracyjnych internowań w Szwajcarii była ściśle związana z przemianami społecznymi XIX wieku. Wraz z postępującą industrializacją oraz migracją ludności ze wsi do miast władze lokalne zaczęły poszukiwać narzędzi pozwalających kontrolować osoby uznawane za zagrożenie dla porządku społecznego. W wielu kantonach dominowało przekonanie, że ubóstwo wynika przede wszystkim z moralnych wad jednostki, takich jak lenistwo, rozwiązłość czy brak dyscypliny[1].
System Verdingkinder
Zjawisko administracyjnych internowań było powiązane z funkcjonowaniem systemu Verdingkinder. Dzieci odbierane rodzinom kierowano do gospodarstw rolnych, gdzie miały otrzymać wychowanie i opiekę. W rzeczywistości wiele z nich wykonywało ciężką pracę fizyczną od najmłodszych lat. Historycy wskazują, że tysiące dzieci doświadczały przemocy, niedożywienia oraz ograniczenia dostępu do edukacji[2]. Dopiero pod koniec XX wieku problem ten stał się przedmiotem szerokiej debaty publicznej.
Kobiety jako szczególna grupa ofiar
W przypadku kobiet administracyjna opieka była często wykorzystywana jako narzędzie kontroli obyczajowej. Niezamężne matki, kobiety podejrzewane o prostytucję lub prowadzenie „niemoralnego życia” mogły zostać skierowane do zakładów zamkniętych bez popełnienia przestępstwa[3]. W niektórych przypadkach prowadziło to do rozdzielenia rodzin, odebrania dzieci oraz trwałej stygmatyzacji społecznej.
Rola psychiatrii
Istotną rolę w funkcjonowaniu systemu odgrywały instytucje psychiatryczne. W pierwszej połowie XX wieku granica między pomocą medyczną a kontrolą społeczną była często nieostra. Osoby uznane za trudne wychowawczo, nieposłuszne lub nieprzystosowane społecznie mogły zostać skierowane do zakładów psychiatrycznych, mimo braku jednoznacznej diagnozy medycznej[4].
Praca przymusowa i ekonomia systemu
Wielu badaczy zwraca uwagę, że administracyjne internowania miały również wymiar ekonomiczny. Osoby umieszczane w zakładach wykonywały prace rolne, gospodarcze i warsztatowe. Ich praca przynosiła korzyści instytucjom oraz gospodarstwom, do których były kierowane[5]. W praktyce oznaczało to wykorzystywanie tysięcy ludzi jako bardzo taniej lub wręcz darmowej siły roboczej.

Przełamanie milczenia
Przez dziesięciolecia temat pozostawał niemal nieobecny w przestrzeni publicznej. Sytuacja zaczęła się zmieniać dopiero po 2000 roku, kiedy coraz więcej ofiar zdecydowało się opowiedzieć o swoich doświadczeniach. Powstawały stowarzyszenia zrzeszające poszkodowanych, organizowano wystawy, publikowano wspomnienia i badania naukowe[6].
Reakcja państwa
W 2013 roku przedstawiciele władz federalnych oficjalnie przeprosili ofiary przymusowych działań opiekuńczych. Następnie powołano niezależne zespoły badawcze, których zadaniem było udokumentowanie skali nadużyć oraz zebranie świadectw osób poszkodowanych[7]. W kolejnych latach uruchomiono program wypłat świadczeń solidarnościowych.
Pamięć historyczna
Współcześnie historia Administrative Versorgung jest przedmiotem badań historycznych, socjologicznych i prawnych. Powstają filmy dokumentalne, publikacje naukowe oraz projekty edukacyjne mające na celu zachowanie pamięci o ofiarach. Zdaniem wielu badaczy jest to jeden z najważniejszych przykładów naruszeń praw człowieka w nowoczesnej historii Szwajcarii[8].
Przypisy
[1] Tanja Rietmann, «Liederlich» und «arbeitsscheu». Die administrative Anstaltsversorgung im Kanton Bern 1884–1981, Zürich 2013.
[2] Independent Expert Commission Switzerland (IEC), Child Welfare and Verdingkinder Research Reports.
[3] Sabine Jenzer, Die Dirne, der Bürger und der Staat, Universität Zürich, 2012.
[4] Urs Germann, Psychiatrie und Strafjustiz, Zürich 2004.
[5] Peter Bossart, Persönliche Freiheit und administrative Versorgung, Winterthur 1965.
[6] Schweizerisches Bundesarchiv, Fürsorgerische Zwangsmassnahmen – Dokumentation.
[7] Swiss Federal Office of Justice, Victims of Compulsory Social Measures and Placements.
[8] Independent Expert Commission Administrative Detention, Final Reports, Bern 2019.
[9] Historical Dictionary of Switzerland, Administrative Versorgung.
[10] Swissinfo, Switzerland confronts its treatment of Verdingkinder.
[11] University of Zurich, Research Project on Forced Social Measures.
[12] Federal Act on Compulsory Social Measures and Placements prior to 1981.
Bibliografia:
- Bossart, Peter, Persönliche Freiheit und administrative Versorgung, Winterthur 1965.
- Germann, Urs, Psychiatrie und Strafjustiz. Entstehung, Praxis und Ausdifferenzierung der forensischen Psychiatrie in der deutschsprachigen Schweiz, Zürich 2004.
- Jenzer, Sabine, Die Dirne, der Bürger und der Staat. Private Fürsorge für (potentielle) Prostituierte und die Anfänge des Sozialstaats in der Schweiz, 1870 – 1940, Dissertation Universität Zürich, Zürich 2012.
- Locher, Eva, Zwischen Macht und Ohnmacht. Zur administrativen Versorgung «gefallener» Mädchen im fribourgischen Institut Bon Pasteur von den 1920er bis in die 1940er Jahre, Masterarbeit Universität Fribourg, Fribourg 2011.
- Rietmann, Tanja, «Liederlich» und «arbeitsscheu». Die administrative Anstaltsversorgung im Kanton Bern 1884 – 1981, Zürich 2013.



Opublikuj komentarz