Wołyń

7 października 2016 roku na ekrany polskich kin wchodzi film Wojciecha Smarzowskiego „Wołyń”. Temat zbrodni wołyńskiej przez wiele lat był spychany na margines historii. W okresie PRL kwestie związane z kresami wschodnimi starano się pomijać. Wielu dawnych mieszkańców tego obszaru odnalazło swoje nowe miejsce na Ziemiach Odzyskanych. Dopiero po upadku PRL zbrodnia wołyńska zaczęła się przebijać do narracji historycznej.

Zbrodnią wołyńską nazywane są wydarzenia z 1943 roku, które miały miejsce na terenach dawnego województwa wołyńskiego. Wówczas ludność pochodzenia ukraińskiego, wspierana przez partyzantów Ukraińskiej Powstańczej Armii, przystąpiła do fizycznej eliminacji polskiej ludności. Kulminacją zdarzeń jest tzw. Krwawa Niedziela 11 lipca 1943 roku, kiedy to zaatakowano 99 polskich wsi i kolonii. Szacunki dotyczące liczby Polaków zamordowanych przez Ukraińców mówią o 130 tysiącach ofiar. Polskie akcje odwetowe kosztowały życie około 10 tysięcy Ukraińców.

Wołyń, reż. Wojtek Smarzowski

Wołyń, reż. Wojtek Smarzowski

Wojciech Smarzowski jest jednym z wybitniejszych reżyserów polskiego kina pierwszej dekady XXI wieku. Jego debiut na dużym ekranie to film pt. „Wesele” (2004). Wzbudził on wielkie poruszenie wśród widzów i krytyków filmowych. Zwyczajne wesele w małym miasteczku stało się dla Smarzowskiego źródłem do analizy polskiego społeczeństwa. Wszystkie polskie wady zostały bardzo mocno zaakcentowane, a nawet przekoloryzowane. Obraz ten zaskoczył widzów skrajnym naturalizmem i mocnymi scenami. Kolejne filmy Smarzowskiego również nacechowane były przedstawianiem Polaków w dość negatywnym świetle. Oscylowały wokół zła zakorzenionego w człowieku, które ujawniało się w sprzyjających okolicznościach. Nieważne, czy ekranizowane są pierwsze miesiące po II wojnie światowej w „Róży” (2011), czy późny Gierek w „Domu złym” (2009) – zło jest jednym z ważniejszych elementów w narracji reżysera. Po sześciu filmach Wojciech Smarzowski wypracował sobie opinię kontrowersyjnego twórcy posiadającego jednocześnie wyjątkowe wyczucie i kunszt artystyczny.

Wołyń

Wojciech Smarzowski podjął się ekranizacji zbrodni wołyńskiej. Swój autorski scenariusz oparł na powieści „Nienawiść” Stanisława Srokowskiego. Zdjęcia realizowano w okresie od września 2014 do sierpnia 2015 roku. Dość dużym problemem okazał się brak pieniędzy na dokręcenie niektórych ujęć, a także na finalny montaż. Ostatecznie udało się przezwyciężyć kwestie finansowe i do kin trafił gotowy obraz opowiadający o zbrodni wołyńskiej.

Główna narracja skupiona jest wokół postaci młodej Zosi Głowackiej (Michalina Łabacz), która wraz z rodziną mieszka w województwie wołyńskim. Ojciec jest jednym z wielu weteranów wojny polsko-bolszewickiej z roku 1920, którzy po jej zakończeniu osiedlili się na kresach wschodnich II RP. Polacy, stanowiący mniejszość na tych terenach, dominowali w wielu sprawach. Ludność pochodzenia ukraińskiego była spychana na margines. Dobitnie jest to przedstawione w kilku scenach i dialogach. Mimo tej dysproporcji Polacy i Ukraińcy w miarę pokojowo koegzystują ze sobą. Wszystko zmienia się wraz z wybuchem II wojny światowej. Po upadku polskiej administracji i wkroczeniu wojsk sowieckich to Ukraińcy stają się głównymi rozgrywającymi na Wołyniu. Wraz z akcjami wywózki polskich obywateli na wschód sytuacja staje się coraz bardziej napięta. Po raz kolejny zmiana staje się widoczna po niemieckiej agresji na ZSRR w 1941 roku. Wówczas Ukraińcy spodziewali się szybkiego utworzenia niezależnego państwa ukraińskiego. Szybko się przekonali, że polityka III Rzeszy nie pozwoli na całkowitą wolność. Ukraińcy mieli być tylko i wyłącznie narzędziem do przeprowadzenia Holocaustu. Konflikt z Polakami powoli się tlił i ostatecznie wybuchł w 1943 roku. Polacy nie spodziewali się masowych wystąpień przeciwko ludności cywilnej. Wierzono również, że Ukraińcy z ich wsi ostrzegą ich przed nadciągającym niebezpieczeństwem. Rodzina i znajomi Zosi stali się mimowolnymi uczestnikami wojny pomiędzy dwoma narodami. Każda rodzina przeżywa swoje prywatne dramaty. Mieszane małżeństwa polsko-ukraińskie padają ofiarami polskich oddziałów samoobrony, jak i ukraińskich chłopów wspomaganych przez partyzantów UPA. Smarzowski pokazuje jednak, że to nie zawsze ideologia była głównym motywem popełniania zbrodni. Odtrącona miłość, kradzież kury i niewłaściwe potraktowanie stawały się podstawą do mordowania. Kilka takich historii zostało umieszczonych w narracji filmu. Reżyser zdecydował się również na ukazanie roli duchowieństwa w okresie najbardziej nasilonych działań na Wołyniu. Kontrastujące wypowiedzi księży stają się inspiracją do działania lub jego braku. Kiedy już zaczyna dochodzić do rzezi ludności cywilnej, widz zostaje wciągnięty w sam środek wydarzeń. Reżyser nie mógł pominąć drastycznych scen tortur, jakie były stosowane przez Ukraińców. Doskonała charakteryzacja oddaje grozę i okrucieństwo tamtych wydarzeń. Praktycznie wszystkie ujęcia mordów były realizowane w nocy. Wraz pochodniami i płonącymi zabudowaniami gospodarskimi tworzy to niezwykle mroczny i sugestywny obraz rzezi wołyńskiej.

Wojciech Smarzowski przed realizacją filmu zadbał o znalezienie plenerów jak najbardziej oddających charakter kresów wschodnich II RP. Zdjęcia były realizowane w Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie, Puszczy Kampinoskiej, a także na terenach wsi województwa mazowieckiego. Sielskie krajobrazy doskonale wpisują się w charakter zbrodni wołyńskiej. Idylliczne życie skończyło się wraz z nadejściem totalitaryzmów, które wyzwoliły w mieszkańcach tych ziem najgorsze ludzkie instynkty.

Polskie Państwo Podziemne w „Wołyniu” odgrywa marginalną rolę. Pojawia się postać żołnierza AK, który chce organizować formacje samoobrony przed ukraińskimi atakami. Ale tak naprawdę Polacy na Wołyniu musieli radzić sobie samodzielnie. Jeden z bohaterów wstąpił do niemieckiej policji pomocniczej po to tylko, żeby mieć broń, którą mógł wykorzystać przeciwko UPA. Rola Niemców również została pokazana zgodnie z historycznymi realiami. Siły Wehrmachtu zachowywały się neutralnie wobec ludobójstwa. W jednej ze scen Zosia dołączyła do kolumny maszerującego wojska niemieckiego i tym samym uniknęła śmierci z rąk ukraińskiego chłopstwa. W scenach z 1941 roku pojawiły się formacje Einsatzgruppen, których zadaniem była fizyczna eliminacja Żydów. Polacy przyglądali się temu biernie i z reguły nie pomagali Niemcom. Smarzowski pokazał również sytuacje, w których ukrywano Żydów. Z jednej strony decydowano się na ten odważny ruch z powodów moralnych, ale inni robili to po prostu dla pieniędzy. W „Wołyniu” zaprezentowano obydwie postawy.

Pod względem scen batalistycznych film nie prezentuje się zbyt okazale. Niemniej fragment dotyczący walk z września 1939 roku jest zrealizowany na bardzo wysokim poziomie. Inne sceny, w których przewijają się żołnierze radzieccy czy niemieccy, cechują się profesjonalnym podejściem kostiumologów i rekonstruktorów. Nie uniknięto jednak małych błędów w postaci żołnierzy Wehrmachtu z panzerfaustem, a także Rosjan, którzy w 1940 roku jeździli samochodami GAZ-67 Czapajew.

Aktorzy pierwszo- i drugoplanowi w stu procentach wypełniają swoje zadanie. Wśród nich pojawiły się osoby, które już wielokrotnie występowały w filmach Wojciecha Smarzowskiego, m.in.: Arkadiusz Jakubik (6 filmów), Jacek Braciak (4 filmy), Eryk Lubos (5 filmów).

Muzyka autorstwa Mikołaja Trzaski jest dyskretna i stonowana, ale idealnie podkreśla kluczowe momenty. Zdjęcia i montaż również stoją na wysokim poziomie. Jest to standard w przypadku produkcji Smarzowskiego. Przyzwyczaił on widzów do profesjonalnego podejścia w kwestii warsztatu filmowego.

 Podsumowanie

„Wołyń” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego jest filmem przełomowym. Po raz pierwszy na dużym ekranie zostały przedstawione wydarzenia rzezi wołyńskiej z 1943 roku. Autor w oparciu o losy jednej bohaterki zbudował uproszczony obraz stosunków polsko-ukraińskich na kresach wschodnich II RP. Mimo tego przeciętny widz jest w stanie zrozumieć, skąd wzięła się nienawiść wśród Polaków i Ukraińców żyjących na Wołyniu.

Ze względu na dość drastyczne sceny film ten jest niewskazany dla osób wrażliwych i uczniów klasy trzeciej gimnazjum oraz pierwszej szkoły ponadgimnazjalnej. Reżyser zrealizował solidny film o dużej wartości artystycznej i merytorycznej, który stanowi głos w toczącej się debacie o zbrodni wołyńskiej. Film nie jest w żadnej mierze stronniczy i Smarzowski postarał się w miarę obiektywnie przedstawić zbrodnię na Wołyniu. Problemem może okazać się kwestia wykorzystania filmowej narracji do celów bieżącej polityki międzynarodowej. Nie sposób tego uniknąć, więc należy skupić się wyłącznie na historycznym i warsztatowym charakterze filmu, który jest na wysokim i profesjonalnym poziomie.

Tags:

Opublikuj swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*