Stanisław Srokowski, Strach. Opowiadania kresowe

Stanisław Srokowski, Strach. Opowiadania kresowe

Po przeczytaniu książki Stanisława Srokowskiego nasuwa się jedno słowo, które jest tytułem zbioru opowiadań: Strach. Jesteśmy w pewien sposób „oswojeni” ze śmiercią, szczególnie w jej wymiarze historycznym. Przyzwyczailiśmy się do czytania książek o Holokauście, obozach zagłady i o wielu innych okropnościach, szczególnie ubiegłego wieku. Niestety, wielu Polaków wciąż nie wie, co działo się na Kresach Wschodnich do końca lat czterdziestych XX wieku. Takiemu stanowi rzeczy sprzyja postawa większości polityków, którzy wciąż boją się nazywać rzeczy po imieniu. A trzeba jasno stwierdzić, że setki tysięcy Polaków zostało wymordowanych w akcjach ludobójczych przez oddziały terrorystyczne z Ukraińskiej Powstańczej Armii. W sposób bestialski i bezwzględny. Właśnie o tych niewinnych Polakach, ale także o Ukraińcach, Żydach, Ormianach i Cyganach jest ta książka.

Stanisław Srokowski, Strach. Opowiadania kresowe

Stanisław Srokowski, Strach. Opowiadania kresowe

Stanisław Srokowski urodził się w 1936 roku w Hnilczu (w dawnym województwie tarnopolskim). Jest prozaikiem, poetą i dramaturgiem. Spod jego pióra wyszła m. in. słynna trylogia kresowa: Ukraiński kochanek[1], Zdrada[2] i Ślepcy idą do nieba[3]. Srokowski jest autorem monografii swojej rodzinnej miejscowości: Hnilcze. Prawda, pamięć i ból[4], w której ukazał tragedię ludobójstwa. Za tom opowiadań Nienawiść[5] otrzymał Nagrodę Literacką im. Józefa Mackiewicza[6]. Wypędzony z rodzinnych stron w 1945 roku, obecnie mieszka we Wrocławiu.

Książka jest zbiorem dwunastu opowiadań. W jednym z kresowych domów zbiera się rodzina, by wysłuchiwać relacji z tego, co dzieje się w okolicznych wioskach. O tym, jak ginęły pojedyncze osoby, ale także i całe rodziny. Przeczytamy o ludziach, którzy musieli patrzeć na śmierć swoich bliskich i którzy często tracili zmysły. Nie jest to opowieść tylko o Polakach. Znajdziemy tam losy m. in. cygańskiego małżeństwa i ormiańskiej rodziny, a także Ukraińców, którzy pomagali ludności polskiej, lub tych, których współmałżonek był Polką lub Polakiem.

Strach… opowiada o ludziach, którzy mieszkali na Kresach, a którzy w pewnym okresie swojego życia żyli w tytułowym strachu. O każdy dzień, każdą noc. Niepewni jutra. Niepewni każdej godziny. Bo zawsze mógł przyjść Ukrainiec z siekierą i wymordować całą rodzinę. Oby tylko z siekierą… Należy podkreślić, że książka Srokowskiego – zdaniem recenzującego – nie nadaje się do czytania dla osób o słabych nerwach. Autor precyzyjnie opisuje metody, jakimi mordowano ludność. Można stwierdzić, że oprawcom przyjemności nie sprawiało samo zabijanie, a sadystyczne sposoby, jakimi pastwili się nad swoimi ofiarami. Wbijanie gwoździ w głowę, ściąganie skóry z rąk (tzw. rękawiczki), rozpruwanie brzuchów (szczególnie ciężarnym) to tylko niektóre z całej palety „możliwości” ukraińskich nacjonalistów.

Publikacja zaopatrzona jest w Posłowie, w którym Srokowski przedstawia, w jaki sposób te wszystkie opisane w książce wydarzenia wpływały i wpływają na jego psychikę: Tamte zbrodnie do dzisiaj wdzierają się do moich snów i zrywają mnie z łóżka. (…) Dziecinny, niewinny uśmiech został zamordowany na zawsze. Moje dzieciństwo również zostało zamordowane.[7] W ostatnim opowiadaniu, zatytułowanym Wyznanie rezusa, autor przedstawia swój powrót do rodzinnej miejscowości po blisko pół wieku od tragicznych wydarzeń. Wraca tam razem z ekipą telewizyjną, która chciała nakręcić reportaż z tej emocjonującej chwili. Powrotu do swoich korzeni, gdzie spotka się z tymi, którzy napadali na polskie wioski. Srokowski spotyka tam Iwana Badyla, który przyznaje się przed nim, że zamordował jego ciotkę Elzę[8]. Oczywiście musiało upłynąć dużo czasu, zanim wyciągnęli jej ciało ze studni. A raczej jego poszczególne części…

Recenzujący nie ma zastrzeżeń co do formuły i języka książki. Z jednej strony jest przerażająca, a z drugiej wciągająca. Kiedy przeczyta się jedno opowiadanie, zaraz trzeba będzie sięgnąć po następne, mimo przedstawianego tam barbarzyństwa. Srokowski, kilka razy pisząc o profanacjach kościołów, przedstawia opis, jak Ukraińcy wyciągali z tabernakulum kielichy, potem komunikanty, a następnie monstrancje.[9] Fizycznie jest to niemożliwe, gdyż monstrancja jest za duża, by mogła zmieścić się w tabernakulum, zresztą nigdy nie było to praktykowane. Jeśli już, to chodzi o kustodię[10]. Kilka razy autor pisze o rosyjskich żołnierzach[11]: bardziej poprawny byłby przymiotnik sowiecki lub ewentualnie radziecki.

Warto byłoby się zastanowić (i jest to bardziej sugestia wobec Wydawnictwa Fronda), czy w ewentualnych kolejnych wydaniach Strachu nie umieścić zestawienia bibliograficznego obejmującego naukowe i popularnonaukowe publikacje dotyczące ludobójstwa na Kresach. Wydaje się, że wiele osób coraz częściej sięga po różne opowieści na ten temat: można byłoby pomóc zainteresowanym w dotarciu do profesjonalnych publikacji. Wobec tego, że wciąż są to kwestie, których nie porusza się zbyt często w życiu publicznym, taka formuła mogłaby pomóc spełnić postulat uświadomienia wielu osób w sprawie tego, co działo się na rubieżach II Rzeczypospolitej.

Wielu ludzi (także polityków) powtarza, że należy zostawić wreszcie przeszłość, a zająć się przyszłością. Nie ma bardziej bzdurnego sformułowania. Po co zajmować się dziejami? Bo tylko pamięć ratuje świat. I trzeba wszystko powtarzać, by pamięć nie rdzewiała.[12] To właśnie na Ukrainie od kilku lat gloryfikuje się Stepana Banderę i wszystkich, którzy działali w ramach UPA. Te bestialstwa na wielu nacjach część Ukraińców nazywa walką o samoistną Ukrainę. A polskie państwo nie dość, że nie dba o pamięć o tych ofiarach (czego przykładem jest działalność Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa), to także wspiera tych, którzy często wyżynali całe wsie. Warto, by każdy z nas, czytając książkę Stanisława Srokowskiego, zadał sobie pytanie: Quo vadis Polonia? W stronę szacunku, czci oraz pamięci o swoich córkach i synach czy w stronę strachu, lęku i zapomnienia o nich?

Tytuł: Strach. Opowiadania Kresowe
Autor: Stanisław Srokowski
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo: Fronda
Liczba stron: 256

[1] S. Srokowski, Ukraiński kochanek, Kraków 2008.

[2] Idem, Zdrada. Powieść kresowa, Kraków 2009.

[3] Idem, Ślepcy idą do nieba, Kraków 2011.

[4] Idem, Hnilcze. Prawda, pamięć i ból, Warszawa 2013.

[5] Idem, Nienawiść. Opowiadania kresowe, Warszawa 2006.

[6] Nagroda ta jest przyznawana corocznie (od 2002 roku) autorom publikacji literackich, dotyczących życia społeczno-politycznego, historycznych i krytycznoliterackich.

[7] S. Srokowski, Strach. Opowiadania kresowe, Warszawa 2014, s. 247.

[8] Ibidem, s. 234, 237.

[9] Ibidem, s. 37, 107.

[10] Naczynie liturgiczne wykonane z metalu w kształcie puszki, w Kościele katolickim przeznaczone do przechowywania w tabernakulum konsekrowanej wielkiej hostii.

[11] S. Srokowski, Strach…, s. 141-142.

[12] Ibidem, s. 98.

Opublikuj swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*